(09-10-2016 21:37)Begrezen napisał(a): Skąd takie info? Jakieś statystyki? Dowód? Ile przypadków uzdrowień niewytłumaczalnych naukowo i jakiego wyznania byli ci ludzie? Czekam
No chyba, że to było info od Boga, przecież jak mówiłeś, znasz Jezusa osobiście, pozdrowiłeś go ode mnie jak prosiłem? xD
Cały czas mówię o chrześcijaństwie. Jeśli chcesz to na priv Ci wyślę linki do grup moich braci ze świadectwami. Mało tego poczytaj sobie o takich osobowościach jak Curry Blake, Torben Soondergard, David Hogan itd, chociaż i tak pewnie znajdzies sobie jakieś "sensowne" wytłumaczenie.
Jest to bardziej prawdopodobne niż te twoje 'z pupy' uzdrowienia. Bo chyba nie powiesz, że tylko prawdziwi wyznawcy twoich przekonań(nie chrześcijaństwo, bo według ciebie religie to dzieło szatana

) zostają uzdrowieni, a reszta zdycha w męczarniach? A może to jest losowo, Pan Bóg sobie rzuca kostką i na kogo wypadnie na tego bęc.
Chrześcijaństwo to religia? Skąd masz takie informacje?
Bóg nie musi już robić nic bo zrobił wszystko, aby załatwić problem choroby. Wszystko przyjmuje się przez wiarę, ale co Ty możesz o tym wiedzieć.

Nie no trzymajcie mnie, teraz to ty mnie rozbawiłeś xDDD
Na przestrzeni wieków, był taki okres(może mówie o średniowieczu, a może nie xD), gdy dajmy na to w Europie zadomowił się chrześcijanizm na dobre, a mimo to był to okres gdzie miały miejsce choroby, które niczym plaga pochłaniały dużą część populacji. Jednocześnie mamy ascetów, mnichów, św Franciszków itd. ludzi wierzących. Wtedy lekarze nie mieli środków i nie bardzo byli użyteczni, tak więc to był idealny czas, na wykazanie się dla cudownej mocy wiary uzdrowienia - ludzie wierzący i bezradni lekarze na choróbska. No, a jak to wyszło to chyba wiadomo

Porównaj sobie średnią długość życia z tamtego okresu, do współczesności. Albo umieralność dzieci.
Kto wygrywa? Historia mówi, że jednoznacznie lekarze 1:0 cudowna moc przypadkowych uzdrowień
Co z tego, że większość ludzi wierzy skoro nie ma poznania, że sprawa choroby została już załatwiona. Jak mają w to wierzyć skoro nie wiedzą o tym? Myśl logicznie...
Są to jednostronne relacje, czyli to nie są relacje. A jeśli ktoś ma 'głosy' w głowie, to moze być objaw choroby, ale mniejsza z tym.
Właśnie byłem głeboko wierzący, ale to w pewnym momencie przemineło(jest to możliwe, nie powiesz, że tacy ludzie nie istnieją

). Tak jak mówiłem, nie odczułem żadnej różnicy. Jedyne co się zmieniło, to ograniczenie tych zabobonów

Nie powiedziałem, że wróciłem do ateizmu, w Boga wierzę, ale nie ma co się oszukiwać, wszystko mu jedno, czy jedna marna duszyczka się nawróciła, czy odeszła, czy ma wszystko w pupie. pis joł na dobranoc
[/quote]
No widzisz kolego. Nawet nie wiesz na czym polega relacja z Bogiem - jeśli myślisz, że chodzi tu o jakieś 'głosy w głowie' to niestety, ale bardzo się mylisz.
Jeśli byłeś "wierzący" i chodziłeś do kościółka co niedziele, odmawiałeś różaniec i wyznawałeś swoje grzeszki w konfesjonale to się nie dziwie, że dałeś sobie z tym spokój bo to jest właśnie religia, która ma tyle wspólnego z Bogiem co Justin Bieber ze skromnością.
Myślę, że dalsza dyskusja z Tobą nie ma sensu bo tylko tracę swój czas.
