Sprawdź:
Ten artykuł kieruję do wszystkich a głównie userów serwisu Chomikuj.pl
Jest to sprawa pewnej dziewczyny która prawie została wyrolowana przez Chomikuj.pl
Ponieważ w ostatnich dniach zrobiło się głośno na Wykopie i pewnie pochodnych , o brzydkich praktykach pewnych cwanych prawników od tzw. "praw autorskich" zamieszczam dla ostrzeżenia moją historię z nimi w roli głównej.
Na początek oświadczenie:
TAK. Czytam książki i oglądam filmy ściągnięte z sieci. Nie jest mi wstyd z tego powodu ani nie zamierzam na ten temat tu dyskutować. Pliki te ściągam, czytam lub oglądam, potrzymam jakiś czas znowu przeczytam lub obejrzę i wywalam, bo bajzlu na dyskach nie lubię, a w końcu zawsze mogę to wszystko ściągnąć ponownie, czyż nie?
Historia zaczęła się tak: dawno dawno temu, założyłam sobie konto na stronie chomikuj.pl, i konto sobie było, i coraz bardziej się zaśmiecało. Aż pewnego dnia dostałam tamże maila takiej treści:
Nie mam paranoi na tle spiskowej teorii dziejów, nie sprawdziłam Honoraty Gos przez wujka googla, w ogóle nie zrobiłam nic, olałam sprawę.
Po jakimś czasie (daty są na screenach) dostałam kolejnego maila:
Zastanawiam się skąd wiedzieli że akurat językiem włoskim mogą mnie złamać i skusić a nie np podróżniczymi opowieściami pana Wojciecha C.? Czyżby ktos mnie sprawdzał? (#teoriaspisku mode off)
No i co? No i głupia i naiwna cipa skusiłam się, wysłałam pannie i to jeszcze przed sprawdzeniem podanego linka. Wy już się pewnie domyślacie, że pod podanym adresem było wielkie g, ale też olałam sprawę.
Ku mojemu zdziwieniu parę dni później na adres w gmailu dostaję takiegoż maila
O ile w pierwszej chwili czytajac maila miałam ze zdziwienia oczy jak 5 zl. To w momencie gdy doszlam do miejsca, w którym zarządali moich imiennych danych zaplułam się ze śmiechu. No bo jak to? Ktos wyśledził że misięfaraona zainteresuje właśnie podręcznik do języka włoskiego a nie znalazł pełnych danych teleadresowych, które sprzedała i Zuckerbergowi i nawet wujkowi google???
To na razie cała historia, jeszcze nie przyszlo do mnie żadne pismo normalną pocztą ani policja nie złożyła wizyty w miejscu mojego stałego zameldowania (tak na marginesie to nic tam nie znajdą, a przynajmniej moja mama zyska nowy komputer, który jej kupię natychmiast gdy zabiora jej obecnie używany stary)
A teraz moje przesłanie bezposrednio do kancelarii:
1. Chu***ch detektywów macie w tej najlepszejwindykacji.
2. Straszenie mnie policją, sądami czy prokuratorami nie robi na mnie najmniejszego wrażenia
3. Nie, nie zapłacę ani wam ani komukolwiek innemu za jakiekolwiek prawa autorskie