Sprawdź:
Dzisiaj jechałem bez biletu.. Nie to że nie chciałem kupić ale w portfelu miałem złotówkę, pieniądze miałem na karcie ale w kioskach nie można zapłacić kartą (tym bardziej na kwote 1,50zł). Jechałem autobusem, wsiadły dwie kanarki i zapytały o bilet.. Chcąc zagrać głupa powiedziałem że nie mam dokumentów, portfela itd. - zadzwoniły po policję i straż miejską. Chciałem wyjść z nimi na zewnątrz ale powiedziały że czekamy na straż miejską i trochę sie z nimi poszarpałem. Dojechaliśmy na końcowy i dalej nie było straży miejskiej. Chciałem znowu wyjść, poubliżałem im troche. Złapała mój plecak to ją znowu zwyzywałem i wyrwałem jej mój plecak, chciałem wyjść a ona: "Nie jestem szmatą jebaną gówniarzu itd..", złapała mnie za gardło przyduszając, i chyba nieumyślnie rozwaliła mi wargę.. Zacząłem się z niej śmiać mówiąc że to zgłosze.. Później przyjechała straż miejska, dałem im dokumenty, spisali i przekazali dane im. Kanarki nie zostawiły mi ani mandatu, ani wezwania do zapłaty :mad: Teraz pewnie przyjdzie mi pocztą za tydzień.
Mam w związku z tym kilka pytań:
Czy mają prawo przetrzymywać mnie siłą?
Czy jeśli nie mam świadków a one były dwie to czy jestem od razu skazany na porażkę? Chodzi mi o to czy złożenie na nie skargi wgl ma sens..
Czy nie dając im dokumentów naraziłem się na wyższe koszty? Twierdziły że będę płacił 300zł :o
Gdzie moge pójśc aby zgłosić to że mnie "prawie pobiły" i jakie są ewentualne koszty?
Będę wdzięczny za udzielenie odpowiedzi chodźby na jedno pytanie..

Z góry dzięki..
PS. Napisałem już na forum prawnym ale podejrzewam że szybkiej odpowiedzi nie dostane.. :/