Wiele osób odbiera sobie życie po osiągnięciu jakiegoś sukcesu, jednak powiedzenie, "pieniądze szczęścia nie dają, ale"jest mitem, no cóż, jak ktoś się napala na kase, na sławe itd, ale tak naprawdę nie czuje tego, a robi, to potem tak to się kończy.
kurt Cobain opisywał to w swoim liście pożegnalnym, co z tego, że jest sława, pieniądze, ambicje, żona, dom, fura i komóra, jak wewnętrznie jest się takim głazem
Lepiej zbierać znaczki i mieszać beton, ale czuć się przy tym naprawdę dobrze stale odczuwając radość, niż mieć depresje z powodu kolejnego spotkania np z klientem, czy nagraniem video, mimo, że jest za tym duzą kasa i sława
PS czytałem historie takiego dyrektora korpo, gość zarabiał 20 kola miesięcznie i był jedną z najbardziej wplywowych ludzi na całą firmę, koleś złożyl wypowiedzenie, zmienil branże, zamienił 20 klocków i swoją "ważność" na przynajmniej 16 kola mniej miesięcznie, dlatego, że był na wyczerpaniu psychicznym, miał ochotę zostawić rodzine i skoczyć z piętra
