Sprawdź:
Klubowe MŚ. Jastrzębski Węgiel w finale!
![[Obrazek: z10427108Z.jpg]](http://bi.gazeta.pl/im/8/10427/z10427108Z.jpg)
W tegorocznej edycji Klubowych MŚ siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie zaznali jeszcze porażki. W półfinale po pięciosetowej batalii pokonali Sesi Sao Paulo 3:2.
Jastrzębski Węgiel wygrał w Dusze czwarty mecz i co najmniej powtórzy sukces Skry Bełchatów, która w klubowych mistrzostwach świata była druga.
Od początku czwartkowego spotkania nerwowo było po obu stronach siatki. Widać było, że o żadnym "odpuszczaniu" jakiejkolwiek piłki nie ma mowy.
Trener jastrzębian Lorenzo Bernardi chodził cały czas obok boiska - czego wcześniej nie robił - podpowiadając swoim zawodnikom. Na parkiecie cały czas gra była wyrównana, a wynik bliski remisu. Na pewno górą byli za to polscy kibice na trybunach. Po skutecznym ataku Russela Holmesa polski zespół prowadził 21:19, a zakończył seta Rob Bontje.
Brazylijczycy, w większości znający się z kadry narodowej swojego kraju, zdecydowanie agresywniej zagrali w drugiej partii. Szybko wypracowali czteropunktową przewagę (8:4), co ożywiło grupkę ich sympatyków. Jastrzębianie popełnili kilka błędów. Sporne sytuacje wywoływały dyskusje zawodników, uspokajać musiał ich rosyjski sędzia Andriej Zenowicz. Sesi dyktowało do końca warunki gry i pewnie wygrało do 18.
Wydawało się, że w trzeciej partii jastrzębianie zdołają "odskoczyć" rywalom, bo zaczęli od prowadzenia 2:0, Później było już gorzej. Niewiele pomogła zmiana rozgrywającego - Brian Thornton za Raphaela Margarido - i dwa czasy wzięte przez trenera Lorenzo Bernardiego. Brazylijskie ataki środkiem okazały się skuteczne.
W czwartym secie przy stanie 7:5 doszło do dramatycznie wyglądającej sytuacji - atakujący Sesi Murilo spadł na nogi blokującego Zbigniew Bartmana. Przyjmujący jastrzębian, choć z grymasem bólu na twarzy - mógł jednak kontynuować grę. Grę, w której Polacy postawili "mur" po swojej stronie siatki. Klubowi mistrzowie Ameryki Południowej nie mogli sobie z tym poradzić. Zdobyli tylko 13 punktów.
W tie-breaku trwało bombardowanie zagrywkami obu stron. Brazylijczycy prowadzili 9:6 i ... popełnili trzy proste błędy. W efekcie jastrzębianie wyrównali, a po silnym ataku Michała Łasko zapewnili sobie grę w piątkowym finale.