Ewentualnie mozna się zastanowić nad myjnią ręczną, dotykową

.
Żeby umyć swoją 'wielką' furę, astrę III, muszę wydać co najmniej 12-15 zł, żeby dojść do programu wosku. Wiem, że są osoby, które są w stanie obmyć (bo przecież nie umyć

) i za 5 zł, ale jednak porządne czyszczenie musi swoje trwać. Przyznam szczerze, że uzywam bezdotykówek zimą, żeby zmyć sól z autka.
Jestem zrażona do myjni automatycznych- raz szczotki porysowaly mi lakier.
Coraz częściej korzystam więc z miejsca (dokładając parę złotówek), w ktorym mili, przystojni Panowie pucują mi autko tak, że się swieci

. Mieszkam w Gdańsku i widzę, że myjnie typu Johny Washer (choć ja korzystam akurat z no-name'a) cieszą się bardzo dużą popularnościa- takie mycie jest jednak najlepszym rozwiązaniem dla lakieru (często dodają gratis odkurzanie itp).
Taka inwestycja pewnie wymagałaby mniejszej ilości kapitału (ale dochodzi zatrudnienie pracowników).
P.S. Żeby nie było, że jestem leniwa- latem myję auto samodzielnie (jak nie jestem w stanie namówić do tego swojego faceta), wijąc się rachitycznymi piersiami na masce ;]