Nie znam tematu jakoś szczegółowo, ale napiszę jak to wygląda u mnie w mieście z punktu widzenia obserwatora/czasami klienta. Mieszkam w mieście ok. 150 tys. mieszkańców, konkretnie na jego największym osiedlu (+/- 40 tys. ludzi). Po jednej stronie osiedla jest jedna taka myjnia na 6 stanowisk i po drugiej stronie 4 stanowiska. Ogólnie z tego co widzę to w sobotę i niedzielę zwykle jest kolejka przynajmniej z 7 aut. Liczba klientów rośnie oczywiście wprost proporcjonalnie ze wzrostem temperatury i ilością promieni słonecznych

W dni powszednie może bez kolejek, ale zawsze ktoś tam pucuje.
Nie znam konkretnych szczegółów związanych z takim biznesem, ale wydaje mi się, że można na tym dobrze zarabiać. Zwłaszcza jak masz już swoją ziemię i nie musisz jej kupować czy dzierżawić. Poza początkową, dość sporą inwestycją, późniejsze koszty takiej działalności chyba nie są jakieś ogromne (jak wspomniałem to tylko moje przypuszczenia, nie podparte żadnymi twardymi danymi). Oczywiście woda, środki chemiczne, jakiś serwis, ewentualnie opłacenie ludzi, którzy siedzą gdzieś w budce obok i "pilnują", ewentualnie rozmieniają pieniądze jeżeli nie ma rozmieniającego automatu. Tacy stróże chyba nie są jednak niezbędni. Myślę po prostu, że marże w tym biznesie są dosyć spore.
Podstawowa kwestia to lokalizacja. Liczby, które podałeś pokazują, że faktycznie mieszkańców nie jest za wiele, ale piszesz, że ludzie chcieliby taką myjnię więc rozumiem, że jakieś "rozeznanie" robiłeś. Znasz okolicę, sam musisz wyciągnąć wnioski czy warto. Ja uważam, że ten biznes ma potencjał.
Co do franczyzy w tej branży to kiedyś próbowałem zgłębić ten temat (tylko próbowałem

) i chyba jednym z największych graczy jest firma BFK Myjnie.
Jeżeli się zdecydujesz to życzę wielu brudnych aut w okolicy
