Ja na szczęście też trafiłem na spoko egzaminatora (zdane wszystko za pierwszym razem).

Byłem w WORD'zie od 7:30 do zaledwie 10.
Dosyć drastycznie ominąłem jedną dziurę w drodze to jedyne co powiedział to ''spokojnie, nie jesteśmy na rajdach, to auto nie takie dziury zaliczało''. Ja byłem spokojny on był spokojny i tak jechaliśmy. O dziwo jechało mi się na prawdę dobrze nawet lepiej niż na niektórych jazdach na L'ce. Po prostu nie zalewałem samochodu litrami potu i parkinsonem w dłoniach.
Wszystko trzeba robić na spokojnie a nie nagle i drastycznie bo wtedy jesteśmy zdenerwowani i my i egzaminator widzi, że coś jest nie tak a wtedy najłatwiej walnąć niepotrzebną gafę..
