Pozwole sobie na jeszcze jedno wtrącenie.
(02-05-2016 19:08)todek78 napisał(a): Czyż nie tak samo działają sklepy, salony samochodowe, różne zakłady? 
Gdybyś miał sklep, cokolwiek na czym byś zarabiał, to też nazywał byś to 'łapaniem klientów' czy pozyskiwaniem klientów w ten sam sposób, w takich 3 prostych krokach.
Jeśli uważasz, że ja(jak każdy, zapewne Ty też) 'łapię' poleconych, to w pewnym sensie masz rację, bo ja pozyskuję partnerów, klientów, którym pokazuję fajny produkt i dostaję prowizję. W sklepie to się nazywa marżą i też jak nie mamy produktu, reklamy i odbiorców reklamy to sukcesu nie osiągniemy 
Każdy zarabia na czym innym, ważne aby było to robione etycznie, z pokazaniem wszystkich zalet i wad. Czy realne firmy mówią o wadach?? Ja mówię o wadach każdego programu i zagrożeniach idących za decyzją wejścia i włożenia tam pieniędzy 
Tyle w temacie.
To nieprawda, bo sklepy, salony samochodowe i różne inne firmy świadczące usługi lub sprzedające produkty działają na zasadzie zaspokajania realnych potrzeb klientów:
1.Osoba chce kupić samochód.
2.Idzie do salonu.
3.Kupuje.
4.Sprzedawca i Klient jest zadowolony.
Zasada jest podobna, gdy w grę wchodzi pośrednik/partner/reklamujący, np. w internecie:
1.Osoba szuka w google "zakłady bukmacherskie online"
2.Trafia na blog Janusza, który opisuje działanie Bet At Home i wkleja tam swój reflink.
3.Osoba rejestruje się z refa i wpłaca kasę.
4.Klient jest zadowolony bo obstawia wydarzenia sportowe, partner jest zadowolony bo dostaje kilka % podziału zysku(revenue share) od właściciela serwisu który jest też zadowolony bo pozyskał klienta.
W TM i podobnych mu serwisach układ jest zupełnie inny:
1.Przypadkowa osoba zostaje nakłoniona do inwestycji której nie planowała.
2.Wpłaca pieniążki przekonana obietnicą ich pomnożenia.
3.Ma gdzieś usługę bo jest nic niewarta. W przypadku TM to "reklama".
4.Liczy na pomnożenie pieniędzy, to się faktycznie udaje, jednak do czasu gdy przychodzą nowi i bilans wpłaty/wypłaty jest dodatni. Gdy przestaje system upada.
Kluczową sprawą w normalnym biznesie jest produkt a poboczną sprawą jest partner i reklama, który wprawdzie mógłby nawet nie istnieć a interes miałby szanse przetrwać. Istnienie reklamy i partnera podnieść może zyski ale nie sa one(zyski) zależne wyłącznie od działania reklamujących.
W przypadku TM i jemu podobnych schemat działania jest zupełnie inny a wręcz jest odwrotnością, produkt jest nic nie warty, bo go tak naprawdę nie ma. Może inaczej... jest, ale
produktem są tu sami użytkownicy i ich pieniądze.
Reklama która pełni tu zasłone dymną i gra rolę rzekomej usługi/produktu nie jest targetowana i nie ma niemal żadnej wartości, bo to nie ta usługa reklamy jest tutaj fundamentem tylko pozyskiwanie kolejnych wpłat.
Klient nie przychodzi po to aby otrzymać ruch na stronie tylko po to aby zainwestować z zyskiem - generowanym z kolejnych wpłacających.
Wydaje mi się, że to co pisze może być troche daremne, bo Ty doskonale o tym wszystkim wiesz, jednak jako osoba czerpiąca zyski z reklamowania tego nie możesz pozwolić sobie na chwilę szczerości, bo przecież ktoś przeklei screeny i skończy się zarabianie.
Ja nie widze nic złego w takim zarabianiu na naiwniakach, dużo pieniążków życze, ale nie nazywajcie tego Revenue share i nie wykłócajcie się namiętnie o znaczenie tego słowa, które TM i jemu podobne serwisy sobie ukradły, bo to tak ładnie brzmi.
Nie porównujcie też tego do normalnego biznesu bo to gwałt na logice jest.
Spróbuj zarabiać tam wyłącznie z klikania albo bądź odważny i zareklamuj jakiś normalny produkt w tym "biznesie reklamowym", ciekaw sam jestem czy na wszystkich użytkowników TM zdarzyłaby się choć jedna sprzedaż normalnego produktu np. butów.

2 Wątpię.