w sumie to różne rzeczy od produktów wirtualnych po realne, co mi w łapy wpadnie

a dzisiaj w pogotowiu był jako tako spokój. Mieliśmy babkę po ukąszeniu owada błonkoskrzydłego ze wstrząsem anafilaktycznym. Dziabnęło ją w dolną wargę ale spuchnięta była jak brzeg od wanny
Natomiast wtorek był owocny w wyjazdy, dlatego nie pisałem bo padłem zmęczony i było praktycznie wszystko co można sobie wymyślić. Od udaru przez myśli "s" po zaniedbaną staruszkę. Ta ostatnia była najgorsza, kurcze myślałem, że takie rzeczy to się dzieją w jakichś krajach trzeciego świata czy na wyludnieniu w Kambodży a tu proszę. Wezwała nas do bólu w klatce piersiowej. To co zobaczyłem... Aż na wymioty mi się zebrało. Jak to się mówi w żargonie po wejściu czuć było trollem. Widać było jakieś ropiejące rany na nogach ale był na nich opatrunek zrobiony z gazety telewizyjnej przyklejonej na ropę z nogi. Chciałem to oderwać i zrobić normalnie czystą gazą, żeby nam karetki nie zalała. Po oderwaniu gazet wysypały się białe robaki i odór gnijącego zepsutego mięsa poszedł na całe mieszkanie chłopaki z zespołu aż wyszli mnie zbierało na wymioty ale jakoś dałem radę. Zapytałem
to panią nie boli?
Nie kochany, to takie uczulenie i jak je podrapie to jest mi lepiej bo przestaje swędzieć.
Miała je praktycznie na całym ciele kurcze nie wiem jak się można do takiego stanu doprowadzić...
Widziałem różne rzeczy: uciętą głowę, kilkudniowego wisielca (fakt w zimę), wytrzewione jelita, otwartą ranę klatki piersiowej gdzie widać było pracujące serce i płuca. Raz nawet żul mi obrzygał buty wymiotami kałowymi, raz obsikał i jakoś dałem radę. Ale tutaj nie spodziewałem się po prostu...
I tutaj też zaczerpnięte z fp ratowniczego
http://www.liveleak.com/view?i=9f8_1440435241