Trochę za późno wziąłem się za nabieranie masy, bo dopiero gdzieś w połowie listopada - na pewno nie dobiję do docelowej wagi, na której chciałem skończyć.
Mam przyrost nieco ponad 2 kilogramów masy na miesiąc (ciut za dużo), myślicie że jak skończę dopiero pierwszego dnia wiosny - będzie tragedia? Redukcja jak wiadomo trwa znacznie dłużej, a na maj-czerwiec już chciałem jakoś wyglądać. Najbliżej mi do ektomorfika, metabolizm mam "szybki", jakieś rady?
Większość przechodzi na redukcję już od nowego roku.
