Nie bedzie to dla Ciebie pocieszenie, ale ze wszystkich egazaminów życiowych (matura, sesja, egzamin magisterski, rozmowy o prace

) zdawanie prawka było dla mnie najbardziej stresujące- mimo, że zdawałam za szczyla, zaraz po skonczeniu 18 i udalo się za pierwszym razem (ale tylko ze wzgledu na wyrozumiałość egzaminatora) to do dzisiaj pamiętam te nerwy!
Noga tak mi latała na sprzęgle, ze samo ruszenie bylo masakrą

. Na miescie się nieco rozluźniłam, wiec jakoś poszlo. W czasie normalnych jazd bylam mega rozluźniona, miałam swiadomosc tego, ze jezdze dobrze i wielu sytuacjach musialam radzic sobie sama, bo moj instruktor lubił przysypiać podczas jazd
Troche pomogły mi pewnie ziolowe tabletki na uspokojenie (Nervomix itp.). Patrz tylko na opakowaniu, zeby znajdowala sie adnotacja, iż mozna prowadzic po nich pojazdy mechaniczne. Niektore mają bowiem działanie usypiające, wiec dla kierowców niewskazane...
Wyspij się!
Jesli masz mozliwosc- umow się na egzamin jak najwczesniej. Jesli bedziesz cały dzien czekała na tą chwilę, spotegujesz tylko stres.
Mysle, ze dla mnie pomocne bylo rowniez to, ze na egzamin pojechalam sama, nikomu o tym nie mówiąc

. Obylo się wiec bez presji i powtarzania przez wszystkich powodzenia...
Nie martw się, nie rezygnuj i do boju!

Idź w grudniu, nie rób zbyt dlugiej przerwy miedzy egzaminami.