(22-02-2017, 15:45)zakazanyowoc napisał(a): U mnie po wypadku był podobny problem - lęk wsiadania za kółko. Jak już jeździsz to OK, bo czym dłużej zwlekasz tym trudniej się zebrać. Teraz tylko trzeba powoli nabierać tej pewności siebie. Nie musisz od razu pędzić. Potem już z górki Dodatkowo możesz wziąć ze sobą jakiegoś bardziej doświadczonego kierowcę tak o, nawet co by czuć się pewniej. Takie wsparcie. Mi pomogło
Dzięki za wypowiedzenie się na temat. Teraz lepiej się czuje ze świadomością, że jest to chwilowe
Z kimś nie lubię, czepia się tylko że nie jeżdżę tak jak on chce tylko po swojemu
(22-02-2017, 16:12)xOceanFirex napisał(a): Ja nie mam lęków i nie przekraczam 100 km/h na zwykłej drodze od kilku lat. To się tak mowi ale zwiększając na chwile ta prędkość do dużo większej niż znaki nakazują znacznie pogarszamy bezpieczeństwo wszystkich użytkowników, a zyskujemy nieznacznie bo i tak takiej prędkości na długim odcinku nie utrzymamy, w efekcie czego wcale nie zyskujemy niewiadomo ile czasu.
P.S. Wcale mało nie jeżdżę bo ok. 30 000 km rocznie
Tylko ja brałem udział w wyścigach i drifatach. Potrafiłem całe rondo zrobić bokiem. Sądzę, że już nie będzie to samo. Kiedyś nie bałem się jeździć po 2 zł czyli 200
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2017, 17:34 przez k4rol.)
(22-02-2017, 23:56)rachman napisał(a): To może przemyśl sobie czy warto wracać do 2 paczek na liczniku... Jeśli wyścigi po ulicach to żebyś Ty kolejnego wypadku nie spowodował
To dobrze Mi z wiekiem też kopytko lżej ciśnie pedał z tego co zauważyłem. Nie warto czasami deptać bo jak nie my to ktoś może nam przeszkodzić w dojechaniu do celu... Pogadaj z terapeutą czasami jak masz takiego, pograj skoro tak radzi, możesz pomedytować - to jest dobre na każdy problem natury nie tylko psychicznej Powodzenia.
Polecam skorzystać z rękawa, po manewrować troszkę i przede wszystkim jeździć techniką "dziadka", czyli wolno, bezpiecznie, do celu, ćwiczyc na mało ruchliwych drogach, choćby w nocy
Wiesz ile ludzi dziś jest w piachu, bo sprawdzali mozliwości swojego samochodu? zastanów się, czy warto znów tak robić.
Hm, moim zdaniem powinieneś pomyśleć o spotkaniach z psychologiem, który mógłby pomóc w zwalczeniu tego lęku, trudno też ocenić jak bardzo się boisz, ale chyba najlepszą metodą jest jeżdżenie jak najwięcej, nie musisz pchać się w ruchliwe miejsca itd. tylko po prostu jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć ^^ W mojej ocenie po prostu potrzeba czasu i jazdy by powrócić do dawnej formy.
Ja 2 lata temu miałem wypadek, przez długi czas w ogóle nie wsiadałem za kółko, bałem się. Później tylko wtedy gdy musiałem, z czasem lęk miną i wszystko wracało w miarę średnio na jeża do normy, lecz do tej pory unikam niektórych miejsc i jak mam dłuższą przerwę w kierowaniu to początkowo czuję jakiś dyskomfort. A jak jestem na trasie to uwalam sie za jakimś tirem i jade sobie te 90 na godzinę albo 100 jak jest z górki (mniejsze spalanie chociaż xD) Wolniejszej jazdy nauczyłem się jeszcze przed wypadkiem jak miałem ok 20 punktów, to wymusza przestrzeganie wszelkich przepisów
Także myślę że nie potrzebujesz gier a czasu (choć psycholog ze mnie żaden)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2017, 15:40 przez maniek250.)
A ja myślę, że przede wszystkim popracuj nad oswojeniem tego lęku. Lęk sam w sobie nie jest zły, bo człowiek zdaję sobie sprawę z tego że jazda samochodem to odpowiedzialność. Popracuj bardziej nad tym by ten lęk Cię nie paraliżował, bo to już jest spory problem. Ja jeżdżę dość sporo samochodem, czasami dla rozrywki motorowerem. Też miałam wiele ciężkich sytuacji, ale tak jest z jazdą po ulicy. Ty możesz jechać dobrze, a ktoś jak wariat. Ewentualnie trafisz na jakiegoś pijaka. Skoro jak sam piszesz przez kogoś czyli przez pijanego kierowce masz teraz lęk przed jazdą, to jak sam widzisz to nie była Twoja wina. A uwagami innych odnośnie jazdy się nie przejmuj. Też na początku wysłuchiwałam mądrości filozofów, ale bardzo szybko te mądrości się skończyły, kiedy na podstawie przepisów ruchu drogowego wytknęłam ich błędy. Postaraj się powoli wsiadać do samochodu. Jeździć nie daleko. Nawet do sklepu. Z czasem to minie i oswoisz się na nowo z jazdą.