moja największa wtopą byly..... 2 zł , może to zabrzmiać smiesznie ale jednak.... raz sobie puscilem taki lajtowy kuponik, bylo tam prawie 20 zdarzen, do wygrania ponad 1700zł i nie siadły mi tylko dwa mecze, byly to remisy w pucharze włoch 0:0 i 1:1, co sie okazało, jest to puchar wiec jak remis to dogrywka, po dogrywce 0:0 zmienilo sie na 2:0, a 1:1 zmienilo sie na 2:1 - tak jak ja obstawialem (wygrana gospodarzy w obu meczach), ciezko bylo to przetrwac... taka porazka...
a jesli chodzi o sumy za jakie stawialem to raz mi 30 zeta poszlo sie j****
na razie rzucilem bukmacherke ale od czasu do czasu pewnie cos se zagram za max 5zł :-)
audia4 napisał(a):nie narzekaj. gdy ja zacząłem grac tez mi było szkoda paru zł, ale potem to nawet nie odczuwałem
To do mnie było?? :shock: :mrgreen:
i tak i nie.
Bo wiesz na począktu sie gra i sie przegra to zawsze szkoda kasy. Ja prynajmniej tak miałem, ale jak sie wkręciłem to potem gdy przegrałem 20zł to nie załowałem.
wiesz gdy ja przegrywałem po 20 zł to nie było odczuwalne, wiadomo przez te kilka lat ładna sumka sie przewineła. Ale zacząłem żałowac gdy przegrywałem po 100, 200zł