Sprawdź:
Zauważyłem, że moje życie mija a każdy dzień praktycznie jest taki sam. Wstawanie, praca, jedzenie, spanie. Tylko dzięki temu, że chodzę do pracy i odliczam czas do piątku, wiem który jest dzień tygodnia. Mam wiele pomysłów, nawet za wiele, przez co nie wiem za co się zabrać. Chciałbym wszystko robić od razu przez co nie robię nic. Czytałem trochę książek motywacyjnych, dotyczących tego co robić, jak robić, jak zdobyć pieniądze, jak byś szczęśliwym itd. Przyjemnie się czyta takie książki, przez jakiś czas napędzają do działania i wzbudzają motywację. Jednak po krótkiej chwili to mija.
Najdłuższy okres w moim życiu to były jakieś 2-3 miesiące gdzie wstawałem o 5 i ćwiczyłem, uznałem, że jestem wstanie przygotować się do
maratonu. Chciałem sobie udowodnić, że jeszcze nie jest za późno, że jeszcze mogę pod względem fizycznym osiągnąć coś większego. Marzenie skończyło się w październiku, kiedy na bieżni przebiegłem około 15 km. Kolano odmówiło posłuszeństwa. Problem z wchodzeniem po schodach jeszcze większy ze schodzeniem. To była główna kontuzja. Były też mniejsze, które były na tyle upierdliwe, że przestałem robić chociażby brzuszki bo wiązało się to z dyskomfortem. Straciłem zapał, odpuściłem. Oczywiście potem był zjazd nastroju, przez 2 miesiące prześladowały mnie demony niewstawania o 5 rano. Trochę ponad miesiąc temu dostałem pracę i wszystko powoli zaczęło wracać do normy.
Praca 8-16 itd. Mam marzenia jak każdy człowiek, chciałbym je zrealizować jednak przez ostatni miesiąc oprócz pracy nie robiłem praktycznie nic dla siebie. Dwa miesiące przez ukończeniem 28 lat uznałem, że szkoda tego czasu, że coś trzeba zrobić, żeby po jakimś czasie, który już się zbliżał dużymi krokami nie wpaść znowu do kotła szarej rzeczywistości. Tylko jak to zrobić?
Jak zacząć realizować siebie kiedy masz mnóstwo pomysłów, słaby zapał, i jeszcze pracujesz? Uznałem, że dla mnie ratunkiem będzie ustalenie sobie w danym dniu tylko jednego głównego celu, marzenia na którym chce się skupić. W dniu pracy mam średnio z 3 godziny dla siebie. Wiec przez te 3 godziny będę skupiał się tylko na jednej rzeczy i tylko ją robił. Nie będę starał się łapać kilku srok za jeden ogon tylko w każdym dniu skupię się na jednej rzeczy. Moje dni będą różnorodne, nie będą szare bo będę robił coś dla siebie, będę posuwał swoje marzenia małymi kroczkami do przodu.
Jakie to są marzenia, cele, pomysły? Co głównie zaprząta moją głowę? Jestem osobą kreatywną, mam jakieś utopijne wizje świata. Kiedyś przeczytałem pastę "życie w maszynie" tak chyba się nazywa. Pobudziła moją wyobraźnię. Dodatkowo czytałem też książkę o Albercie Einsteinie oraz ostatnio "Krótką historię czasu". Jakiś czas temu stworzyłem prymitywną grę planszową, teraz chciałbym stworzyć coś na komputerze. Wiem, że dla laika to pewnie będzie coś trudnego ale uznałem, że spróbuję. Będę chciał stworzyć na komputerze
grę 2D.
Od pewnie 15 lat gram na
gitarze. Jednak można to raczej nazwać brzdąkaniem. Sam próbuje tworzyć jakieś kompozycję. Czasami coś nagram, coś zaśpiewam. Jednak nie mam umiejętności i nie potrafię miksować muzyki. Przez co nie jestem wstanie zrealizować tego co mam w głowie. Chce się tym zająć i powiększać swoją wiedzę.
Jakiś czas temu remontowałem mieszkanie. Pomógł mi program
PRO100 w przygotowaniu wizualizacji tego jak sobie wyobrażałem moje mieszkanie po remoncie. Projekty były prymitywne. Chce móc w przyszłości robić projekty mebli czy wnętrz które bardziej by odzwierciedlały rzeczywistość. Wiec na tym programie też chcę się skupić.
Studiowałem zaocznie jednak nie ukończyłem jeszcze studiów. Została mi tylko i aż
magisterka. Nie mam weny i chęci jej napisać. Jednak kiedyś trzeba to skończyć, wiec też zamierzam przeznaczyć na nią mój czas.
Dodatkowo skończyłem kurs na
pośrednika ubezpieczeniowego. Jestem pracownikiem firmy gdzie mam dostęp do różnego rodzaju ubezpieczeń w różnych firmach ubezpieczeniowych. Egzamin zdałem w lutym, na chwilę obecną nie mam jeszcze do wszystkich platform dostępu. Nad tym też będę musiał popracować, żeby mieć z tego jakieś pieniądze. Jest to praca dodatkowa.
Przy okazji chcę wrócić do
ćwiczeń. Nie wiem czy uda mi się wrócić do takiego trybu jaki miałem w okresie: koniec lipca początek października czyli wstawanie o 5 i zapierdalanie. Jednak coś ze swoim rozwojem fizycznym też trzeba robić.
Głównym problemem jaki mi się nasuwa jest zmęczenie. Pracuje przy komputerze 8 godzin i jak wracam do domu to mam zmęczone oczy. Rozwiązaniem zapewne były by
krople do oczu oraz planuje kupić
czytnik E-booków.
O swoich innych surrealistycznych utopijnych marzeniach na razie nie będę pisał. Może kiedy indziej powrócę do tego tematu. Na razie chcę się skupić na tych celach które wymieniłem.