Leczenie na NFZ to temat rzeka. Rachman, zgadzam się w pełnej rozciągłości. Piona
Lata latania po lekarzach nauczyły mnie jednak, że dzisiaj "chamstwem" zdziała się więcej niż byciem miłym.
Sama obecnie chodzę z dziadkiem- pacjentem onkologicznym- po lekarzach i argument, że ma "zieloną kartę" jest żadnym argumentem, bo wszyscy takową mają. I nie chodzi o to, by wpychać się w kolejkę przed innych, ale by walczyć o swoje i przede wszystkim walczyć o należną pacjentowi atencję. Czasami podpisanie jakiegoś kwitu/wypisanie recepty/skierowania to jedynie kwestia dobrej woli, o którą niektórzy nie chcą/nie mają siły walczyć, więc trzeba kogoś z bojowym zacięciem.
Choroby natury psychicznej to w PL niestety wciąż temat tabu i powód do bezsensownego wstydu.
im wcześniejsza diagnoza i wdrożenie leczenia (czy terapii czy leków) tym lepiej, więc jeśli problemem nie są kwestie finansowe naprawdę konsultowałabym się z lekarzami JUŻ, nie czekając prawie rok na samą diagnoze! Powodzenia, trzymaj się!
p.s. Sama jestem pacjentem neurologicznym, zapalenie nerwów itp. Jeden gość, niby spec neurochirurgii, chciał mi od razu wiercić dziurę w czaszce, a okazało się, że wystarczy terapia dedykowanymi lekami (pomogły te dla pacjentów na padaczkę, ktore na miecha mnie 'oglupiły' i uśpily, ale pomogły), stąd moja ostrożność w bazowaniu tylko i wyłącznie na jednej opinii lekarskiej...
p.s2. Arti, trzymaj się <3, wsiadaj na moto i wiatr we włosy (tylko w kasku

)