We wszystkich tego typu produkcjach kryje się ziarno prawdy, ale jak to poprzednik napisał, Jacuś to przykład byznesmena który trzepie kasę na ludziach, którzy za bardzo w niego wierzą i biorą sobie jego osobę za mentora.
Aczkolwiek samemu można nasunąć sobie kilka wniosków, typu zmiana mentalności, zmiana podejścia do pieniędzy, czy też poznania mechanizmów myślenia osób przedsiębiorczych i tych, którzy poza pójściem do pracy nic innego w życiu nie widzą.
Problem w tym, że to biadolenie to powszechny przykład tego, że zamiast robić, to ludzie o robocie gadają.
Dyscyplina, samozaparcie, motywacja i inne słówka nic nie znaczą, bo znaczy tylko wynik, efekty pracy.
Fajnie jest o tym rozmawiać, ale jeszcze fajniej, gdy poza gadaniem jest robota.
Taka mentalność.
PS, kampania kampania, Jacuś wie, gdzie uderzać
