Zamawiałem z mojego konta, buty dla znajomego (06.12.
2011) i do dnia dzisiejszego nie otrzymał ani butów, ani pieniędzy(około 400 zł). Z racji tego, że było to moje konto, 2-3 razy byłem wzywany na przesłuchanie...Przy ostatniej wizycie na komendzie usłyszeliśmy, że typ oszukał ludzi na ponad 40.000 zł i w sumie to nawet od pół roku może siedzieć w więzieniu, ale takie informacje ma jedynie wojewódzka komenda, która leży najbliżej podanego przez sprzedawcę adresu zamieszkania. Nikt nic nie wiedział..wypytywali o zbędne głupoty...
Finalnie do znajomego przyszedł list, że sprawę przejmuję komenda we Wrocławiu i jeżeli zależy mu na jakimkolwiek rozstrzygnięciu sprawy, musi udać się do Wrocławia (500 km od nas

).
Olał temat i ma nauczkę na przyszłość
Z drugiej strony, jak znajomy został oszukany, na popularne kiedyś mp4, po 2 latach dostał odszkodowanie, z 10x wyższe niż wartość zamówionego przedmiotu...
A co do programu ochrony kupujących, mikiniki, to może kiedyś to tak działało...Do 10k był ten program z tego co pamiętam nie?
Tylko wydaje mi się, że to wcale nie jest takie piękne...bo z logicznego punktu widzenia, każdy chodź trochę kombinujący "polaczek" już dawno zarobiłby kilka tysięcy (przy założeniu, że oddałby 50% swojemu wspólnikowi, który rzekomo by go oszukał....). Jak masz kogoś na wyspach, ew. gdzieś dalej, to bardzo chętnie mogę stać się ofiarą, np. na tv za 9k
