Od jakichś dwóch miesięcy nie piję, jedynie delikatnie whisky/rum. Człowiek pod wpływem się zmienia i to bardzo... Z każdą kolejną imprezą jestem coraz bardziej dumny z siebie, że da się bawić b. dobrze bez alko
No i oczywiście kondycja na długich dystansach również się pogarsza.
Druga sprawa to komfort. Każdego poranka możesz jechać samochodem bez pełnych majtasów, że trafisz na kontrolę trzeźwości
Ogólnie to ciężko wytłumaczyć towarzystwu, że się nie pije. Od razu z tekstami "czy coś podpisałeś?" itp.
Nawiasem mówiąc to jakiś temat AA?
