Weź sobie termin najwcześniej, jak masz puste miasto
Ja zdawalem w marcu. Testy za drugim jadzy za pierwszym. Zestresowany byłem niesamowicie. Do tego jeszcze w głowie latające myśli "Kuźwa jaka to będzie hańba jak nie zdam. Tyle czasu autem zapierdzielam a głupiego egzaminu nie zdam ? Jak ja sie w domu pokaże.. " No i to sie napędzało jeszcze bardziej. A samochodem naprawdę śmigam dlugo bo za małego w 4 klasie podstawówki uczyłem sie na maluchu ( stad milsoc do maluchów i marzenei by wkoncu dokoczyc remoent swojego maluszka ) pod fotel podkladalem kamien zeby miec wyzej fotel i sie jeździło

2 . Stoje na dworze czekam, 1 idzie 2 , potem 3 idzie no 4 i wkoncu ja. Gorąco mi sie zrobiło masara. Wszystko ładnie pokazałem mimo stresu mi się udało. Jeszcze bardziej mnie zestresował jak nagle po przejechaniu świateł kazał mi sie zatrzymać na poboczu. Mówie no ładnie, juz mnie oblal. Zatrzymalem sie on popatrzyl i jedziemy dalej. No i w sumie to by byllo na tyle mojego egzaminu.. Udało mi sie stres zwalczyć tym, iż nie odpusciłem tylko wmówiłem sobie, że musze to zdać bo inaczej nie da rady. No i mimo stresu starałem się i mi się udało, więc i tobie życzę aby i tobie się udało. I pamietaj, nikomu nie mów o nastepnym terminie no i postaraj sie wybrać najwcześniejszą godzine
Co prawda ja miałem na 12.30 ( pojechalem kolo 13 ) no ale dalem rady
