Dzięki Wszyskim za miłe słowa. Nie było łatwo się nam z żoną pogodzić z tym, że Julek urodził się z taką wadą, tym bardziej, że dowiedzieliśmy się o tym dopiero po narodzinach. W czasie ciąży żona chodziła do naprawde dobrego i cenionego lekarza, a usg miała wykonywane przez kilku róznych lekarzy ponieważ ostatnie 3 miesiące ciąży prawie cały czas przebywała w szpitalu. Nikt nie wykrył tej wady wcześniej. Nie winimy lekarzy bo to była ciąża bliźniacza - dzięki temu 1 min. wcześniej przed Julkiem na świat wyskoczyła mała Nina (jest śliczna i zdrowa). Ciąże bliźniacze często są skomplikowane.
Z nogą Julka już się pogodziliśmy i teraz walczymy o to aby miał jak najnormalniejsze życie. Na szczęście żyjemy w takich czasach, że takie przypadki są do zoperowania. Przed Julkiem długa i bolesna droga. Czeka go kilka wydłużań kości co kilka lat. Już w wieku 2 lat będzie się musiał przyzwyczaić do aparatu Ilizarowa noszonego bez przerwy przez ok 2 miesięcy. Przed każdym wydłużaniem będzie miał łamaną kość przez którą następnie będzie miał przewiercone otwory do drutów aparatu. To będą dla nas ciężkie chwile bo jesteśmy w kontakcie z ludzmi, których dzieci już to przechodziły lub właśnie przechodzą. Ból rozciąganych mięśni nie będzie dla nas łatwy do zaakceptowania. Mniejmy nadzieje, że te chwile miną szybko.
Pozdrowie Julka od Was wszystkich
