|
|
Pewnego razu gdy szedłem po soczek do naszego osiedlowego sklepu, spotkałem nasza wychowawczynie, która miała bardzo obcisłą bluzkę i doprowadziła mnie do bardzo silnego bólu, który sparaliżował moje piękne ciało. Podszedłem do niej i spokojnie zapytałem co tu robisz dzierlatko. Ona tylko na mnie popatrzyła i powiedziała chodź ze mną, pójdziemy razem do mojego domu, była taka nabuzowana, że zaczęła bardzo mocno ściskać mi rękę. Mówiłem jej, żeby się wyluzowała, ale ona złapała mnie za, łokieć i zrobiła meksykański masaż, czułem się jak w siódmym niebie. Potem sięgnęła po siekierę i odcięła mi rękę, włączyłem szybko god moda i zawołałem kolegów żeby mi pomogli, lecz oni akurat grali w pokemony, więc zajebałem ją osobiście, ale przyszła jej siostra bliźniaczka i kiedy ją zobaczyłem, ogarnęła mnie nieogarnięta chęć wyruchania jej, jednak gdy zobaczyła martwą siostrę rzuciła się na mnie wściekła, rozpalona wrzeszcząca, zerżnij mnie szybko!! lecz ja z bólem serca odmówiłem, powiedziałem że musi zrobić sobie dobrze, ale jej w tym nie pomogę więc wzięła sobie ogórka i zjadła go, po czym jej siostra nagle wstała z podłogi i powiedziała opryskiwie nawet się nie podzieliłaś szmato !! Wyjęła z szafki granat "cytrynkę" i uderzyła mnie w jaja, zaczęła się głośno śmieć z mojego, bólu lewego łokcia który był...
|