Tak jak w temacie. Mały kontekst:
Prowadzę działalność i chcę, by moje wypady i wycieczki były moim kosztem uzyskania przychodu. Przykład: biorę wakacje na fakturę i opisuje ją na blogu, jeśli dostaję kasę - wszystko legalne.
Może to być dosłownie parę groszy miesięcznie. Ważne, by wypłacali regularnie a nie od progu (lub próg był niski). Przekręty typu przelewanie kasy samemu sobie nie wchodzą w grę. To musi być realny przychód.
Pisać będę o usługach, na które biorę fakturę i swoich zainteresowaniach.
Mam zweryfikowane konto AdSense i działalność gospodarczą.
Jakieś pomysły?
Dzięki.
Napisz do jakiegoś biura podróży bądź portalu typu wakacje.pl i zgłoś propozycje współpracy. W formie takiej, że będziesz kupować ich wycieczki i później opisywać ich przebieg na blogu dodając link do wspomnianego biura/portalu. Może będą skłonni za takie publikacje zapłacić, choć tutaj zależy od zasięgu twoich wspisow, a skoro dopiero startujesz z tym, to pewnie jest marny.
Jedynie to mozesz na poczatku czerpac realne zyski z reklam , filmikow na yt , streamow z fanami , dotacjami i sprzedaza jakichs unikalnych pamiatek a moze nawet proby organizacji czegos samemu zlotu , wyjazdu , szkolenia. Grunt to sie przebic przez konkurencje i zdobyc jakies stale grono odbiorcow a potem kombinowac z jakimis biurami podrozy :d
Dzięki za odpowiedzi, ale chyba nie załapaliście idei. Zarobki z bloga to po prostu podkładka pod to, że biorę osobiste przyjemności jako koszt firmy. A jeśli na tych przyjemnościach zarabiam, to wszystko jest legalne.
(17-06-2018, 12:01)PanCaro napisał(a): Średnio rozumiem Twój pomysł (jak i pewnie inni. Wnioskuje po braku odpowiedzi).
Co chcesz osiągnąć?
"dosłownie parę groszy miesięcznie" to jest dla Ciebie opłacalne i satysfakcjonujące?
Tak. Będę mógł odliczyć wszelkie podatki i dzięki temu mieć 40% tańsze wakacje.
(17-06-2018, 13:13)radek0389 napisał(a): Napisz do jakiegoś biura podróży bądź portalu typu wakacje.pl i zgłoś propozycje współpracy. W formie takiej, że będziesz kupować ich wycieczki i później opisywać ich przebieg na blogu dodając link do wspomnianego biura/portalu. Może będą skłonni za takie publikacje zapłacić, choć tutaj zależy od zasięgu twoich wspisow, a skoro dopiero startujesz z tym, to pewnie jest marny.
Dzięki, ale nie chcę współpracy. Chcę je recenzować we własnym, "biednym" zakresie. Poza tym, jak to mam wytłumaczyć w US? Wziąłem produkt za 100zł, a oni mi zapłacili za to 10zł? Kara murowana
(17-06-2018, 13:23)dazy19 napisał(a): Jedynie to mozesz na poczatku czerpac realne zyski z reklam , filmikow na yt , streamow z fanami , dotacjami i sprzedaza jakichs unikalnych pamiatek a moze nawet proby organizacji czegos samemu zlotu , wyjazdu , szkolenia. Grunt to sie przebic przez konkurencje i zdobyc jakies stale grono odbiorcow a potem kombinowac z jakimis biurami podrozy :d
Zbieranie fanbase średnio mi się widzi - to byłby proces trwający latami. Na razie po prostu piszę tam o tym, co lubię i nie uważam za stratę czasu. Widownia to całe zero
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2018, 13:43 przez Aali.)
Ja łapię Twoją ideę, ale Urząd Skarbowy - niekoniecznie. Chętnie przyjmą podatek od przychodów z bloga , techniczne sprawy typu wtyczka, skórka idą w koszty bez problemu. Ale wakacje, które opiszesz - raczej nie.
Cytat:Ostatnio jednakże fiskus zmienił zdanie w tym zakresie. Zaczął się on odnosić do tego, co faktycznie przynosi pieniądze blogerom. A są to przede wszystkim zamieszczane na blogu reklamy czy uczestnictwo w programach partnerskich i innych akcjach marketingowych.
Przychodu takiego nie generuje natomiast dzielenie się na blogu własnymi spostrzeżeniami, opiniami i informacjami. W związku z tym obecnie rozliczenie w kosztach wycieczki (która następnie na blogu zostanie opisana), wyjścia do restauracji (później zrecenzowanego) spotka się z ich kwestionowaniem przez organy podatkowe. Wydatki te dotyczą bowiem (ich zdaniem) sfery prywatnej blogera, a nie uzyskiwania przychodów.