Zanim zamkniemy oczy, powinniśmy skupiać się na wartościach i rzeczach dla nas istotnych, jakieś cele, nasze marzenia, ludzie i dążyć do tego, bo i tak nie ma innego wyjścia w sumie. Lepiej umrzeć jako smutny, czy jako szczęśliwy i spełniony?
Ja uważam, że śmierci nie powinniśmy się bać, nawet o niej myśleć, tylko myśleć i pozytywnie, i wszystko dookoła nas pieprzyć, realizować swoje cele i w dupie. Odejdziemy kiedyś fizycznie, ale ja np wierze w życie pozaziemskie, gdzie w świecie astralnym będziemy z zupełnie nową, czystą, białą kartą wiecznego życia.
Tylko tam nie będzie chyba możliwości smakowania doświadczeń fizycznych, tak jak mamy okazje robić to teraz.
Polecam zapoznać sie z historią, oraz ksiązką Roberta Monroe "Podróże poza ciałem" - gdzie są zawarte przykłady, a nawet poradnik, co robic, aby samemu świadomie opuścić nasze ciało, tak jak to robi dusza. Nawet jest teorie, w której chodzi o sen człowieka, tzn, gdy śpimy, to dusza się ulatnia, i przedostaje sie do innego świata, tam doświadcza, a nasze sny tworzą obraz tej drugiej rzeczywistości, dusza wraca z powrotem, jeśli nadchodzi przebudzenie.
Temat jest mega i szczerze głęboko wierze w dusze i pozaziemskie istoty. Aniola ma z nas każdy, ale Boga mamy jednego, szkoda tylko, że religie są tak cholernie podzielone.
Uważam też, że nasz stwórca, ma plan działania dla każdego człowieka, jesteśmy tu po to, aby coś zrealizować, cos zrobić, mamy misje. Po spełnieniu misji odchodzimy, a wiek tutaj nie ma znaczenia, jedni ją realizują majac lat 20 pare, a inni w wieku 70 paru latek.