Ja poszedłem na łatwiznę i najpierw poszedłem do zawodówki, po zawodówce do technikum.
Jeszcze miałem taką akcję że za późno papiery złożyłem i musiałem czekać prawie cały semestr, aż się miejsce zwolni. Gdy zadzwonili do mnie ze szkoły, że się miejsce zwolniło, to powiedziałem kobiecie z sekretariatu, że rezygnuje (myślałem, że nie dam rady nadrobić półrocza), powiedziałem o telefonie rodzicom i że zrezygnowałem. Efekt, dostałem opier... od rodziców i następnego dnia zasuwałem osobiście do szkoły z informacją, że jednak nie rezygnuje

2
Oczywiście na moje miejsce wskoczyła już inna osoba, ale na moje szczęście wychowawczynią klasy była kobita co mnie uczyła w zawodówce i się zgodziła mnie przyjąć do jej klasy :-)
Także z tego miejsca chcę podziękować przede wszystkim moim rodzicom, że mnie odpowiednio zmotywowali, żebym nie rezygnował

, mojej wychowawczyni z Technikum,
oraz wszystkim wymagającym nauczycielom, na których w czasie szkoły się narzeka, a po latach im się po stokroć dziękuje :-)