Wykorzystując moje ostatnie ostatki ostatnich sił zarabiając w PPA, czyli opierdalając się, kroczę wśród osób z top15 AstroCash. Powód do dumy? A z czego być tu dumnym, zarabiając 300zł dziennie? Może i jest to powód do dumy, ale jest to również swego rodzaju przekleństwo.
Kto dzisiaj w Polsce da mi taką stawkę, że zarobie te 300zł dziennie? No właśnie nikt. I tutaj jest to przekleństwo osób, które wykręcają takie dniówki. Jesteśmy w stanie osiągnąć kwotę, z mniejszym wysiłkiem niż harowanie od rana do wieczora, nie robiąc przy tym nic szczególnego.
Powiedzmy, że teraz nagle utną się moje zarobki z internetu (od początku lipca zarobiłem jakieś 2000zł), trzeba będzie pójść do pracy. I co? Pójdę do pracy z myślą, że idę tam na cały dzień robiąc za gówniane pieniądze, wykańczając się przy tym fizycznie i psychicznie? Taki pracownik to nie jest dobry pracownik.
Mam wujka, który ma bzika na punkcie pracy. Wszystkich pogania do okoła, żeby się do roboty wzięli (co jak co, ale dorobił się sumki pracując i odkładając i może sobie teraz spokojnie żyć), strasznie go martwi fakt, że siedze przy komputerze i nic nie robię, nie wie tylko że wykręcam tym samym bajeczne dniówki.
To była taka mała dygresja z mojej strony. W końcu jest to dziennik więc można podzielić się swoimi uwagami, prawda?
Wracając do Topki AstroCasha, przez cały dzień przebijam się do tego 9/10 miejsca, lecz nie udało mi się jeszcze zakończyć dnia w Top10. Chciałbym to w końcu zrobić.
A teraz meritum tego dziennika:
Hura, 100$ wpadło
Wyróżniające się leady:
Holandia: 9.90$
Francja: ~12$
No dobra mieszkańcy Nowego Świata, sprawcie bym jutro jak wstanę był zadowolony z kwoty jaką zobaczę
Edit. No i wykrakałem. Filmy poszły się jebać, blog bez YT nie ma wizyt także zarobki jutrzejsze będą CHUJOWE.
Zrobiłem film, wstawiłem i jakoś go szybko może wypromuje, to jakimś cudem wskoczy na google co zrobi boosta wyświetleń filmu i wrócę jakoś do zarobków.
TO PEWNIE NIEMCY MI FLAGOWALI WIDEŁO.