Byłem na samym początku Monavie w Polsce, było to jakoś w czerwcu 2009. Firma wchodziła do Polski z fazą pre-launch do Września (o ile dobrze pamiętam) Strategia firmy polegała na tym, by otworzyć rynek, umożliwiając wszystkim zajmowanie miejsc w strukturze binarnej bez żadnych opłat. Pamiętam, że był ostry szał, ludzie jak nakręceni wkręcali kolejne osoby. Miało to być kolejne wielkie coś! Możliwość była promowana przez Piotra Mosio, przy wykorzystaniu cotygodniowych webinarów na których pojawiało się zawsze min 50 osób, O ile mi wiadomo Mosio osiągnął poziom Blue Diamenta, ale ile zarabia? wielka niewiadoma. W tym MLM nie utrzymuje się prawa do premii za raz osiągniętą pozycję. Był to/i raczej dalej jest bardzo ciężki MLM. Mimo wszystko, cieszę się, że był to mój pierwszy MLM, bo nie powiem... nauczyłem się tam bardzo wiele. Przedewszystkim słyszeć nieustanne nie!

Wyobraźcie sobie, że żeby mieć prawo do 5% z mniejszej nogi w strukturze, trzeba było kupować 4 butelki produktu na 4 tygodnie za kwotę ponad 400 zł, natomiast aby uzyskać 10% (co jest raczej standardem w innych MLMach ze strukturą binarną) ponad 800 zł... W fazie pre-launch zdołałem zbudować grupę ok 50 osób. Grupa była równomiernie rozłożona, z kilkoma niesamowitymi konkretami. W pewnym momencie przyszła możliwość dokonowania zakupóów butelek Monavie Original i niestety pojawił się problem, praktycznie totalny brak zamówień! Na szczęście udało mi się wyjść "prawie" na zero (co było niesamowitym sukcesem) sprzedałem parę butelek, a dużą cześć skonsumowałem sam, Niestety takiego szczęścia nie miały osoby w mojej grupie, jeden koleżka był tak przekonany do biznesu, że zamówił 12 paczek X 4 butelki za kwotę ponad 3000PLN... To był tak niesamowity gość, że daje sobie głowę uciąć, że w innym MLM osiągnął by niesamowity sukces, a tu po roku ostrego działania musiał rozdać butelki bo traciły ważność. Moje nastawienie do tego biznesu spadło totalnie jak po codziennym piciu soku przez ok 3 miesiące zachorowałem na mega ciężko grypę i nie mogłem dość do siebie przez ponad tydzień. Teraz już wiem, że juicing to jak najbardziej idealne rozwiązanie, które kultywuję do tej pory! Ale wykorzystując żywe, organiczne owoce i warzywa i wyciśnięty przez sokowyciskarkę, i wypite w ciągu 15 minut, pełne żywych enzymów, a nie w postaci pasteryzowanego napoju koncentrowanych soków z dodatkiem benzoansenu sodu. Wielu wydaje się, że bycie na początku MLMa to od razu gwarancja sukcesu... tak nie jest! Wiele zależy od firmy i produktu. System duplikacji w tej firmie był w 100% amerykański, całkowicie nie na realia polskie. Z pewnością teraz jest dużo lepiej, w końcu minęło wiele czasu, ale i tak jestem przekonany, że nie jest to biznes dla amatorów, to ciężki MLM z bardzo agresywnym planem sprzedaży i systemem motywacyjnym wywołującym u ludzi sekciarskie zachowania. Pamiętajcię filmik: JESTEM ZWYCIĘZCĄ? Naprawdę nie jest to odosobniony przypadek. Spotkałem na swojej drodze wielu ludzi w Monavie zachowujących się w podobny sposób. Niestety i sam na początku miałem niezłą korbę przez moja reputacja wśród niektórych ludzi sięgnęła dna!
