Cytat:Jaka umowa? Jaka zerwana?
"Umowa słowna" (to określenie używane także w prawie) czy pisana - wg prawa jest różnica ale moc zawarcia jest w obu przypadkach tak samo ważna w świetle prawa - więc umowa była - możesz sobie to negować, wyśmiewać, rybka mnie to. W sensie prawnym umowa była zawarta.
Zerwana została w chwili zerwania jej warunków dotyczących sprzedaży/wymiany - czyli gdy zrezygnowałeś ze sprzedaży, wykorzystałeś kod - w tym momencie kod wysłany stracił ważność - klient nie ma towaru ani kasy. Do finalizacji nie doszło. Towary powinny wrócić do właścicieli.
Wchodząc do sklepu i kupując (bo potem do tego nawiązujesz) właśnie nawiązujesz wg prawa "umowę słowną". Umów w ciągu dnia tak naprawdę zawierasz podejrzewam kilka dziennie - słownie, mailowo itd. Nie musi to być na papierze. W skrócie:
Cytat:umowa to dwustronna czynność prawna polegająca na złożeniu zgodnych oświadczeń woli przez strony
Proste. Klarowne. Siądziesz w autobusie na miejscu to zawierasz umowę, pokazujesz który chleb ma pani podać - zawierasz umowę. Możesz sobie pisać co chcesz - to prawo tak to odbiera i to jest faktem - w minutę sprawdzisz to na forach prawnych, portalach prawniczych, serwisach z poradami prawnymi itd. Zresztą jak całą resztę rzeczy którą opisałem.
Cytat:eśli jesteś na takim poziomie edukacji to Ci wyjaśnię
Jak o mnie chodzi to mi nic wyjaśniać nie musisz. Nie chodzi o edukację a o prawo. Podałem paragrafy i wyjaśnienia bo miałem ochotę i czas. Co ważniejsze mam gdzieś czy ktokolwiek się z tym zgadza, komuś się to podoba czy nie. Nie napisałem czy sam się z tym zgadzam - podałem tylko fakt prawny - swoje zdanie staram się raczej zachować dla siebie - bo nie ma ono tu żadnego znaczenia tak samo jak Twoje zdanie, Majki, Admina, Zdzicha, Leona czy Gwidona i oczywiście klienta. Taadaam

Podałem jak to wygląda w świetle prawa -
nie pisałem w niczyjej obronie ani przeciw komukolwiek. To jest forum i w sensie edukacyjnym podałem fakt prawny by inni coś zrozumieli bo zaczęły się chore dyskusje kto ma rację a kogo opluć. Ty możesz to olać, masz prawo. Ale pojęcia o nim żadnego.
Co do sądu... sprawę można założyć o bardziej błahe sprawy. Wiadome że koszty przewyższają wtedy to co się odzyska i jest to bez sensu. Nie wiem jak teraz ale kiedyś było to minimum 30 zł lub 5% wartości. Także sprawa nie ma sensu ale jakby wniósł to możesz sobie nie być "leszczem" a to co nie chcesz oddać musiałbyś oddać. Leszczostwo czy cwaniactwo nie ma tu znaczenia. Prawo w tej kwestii jest wyjątkowo oczywiste. Możesz się zakładać, krzyczeć, wyśmiewać czyjąś wiedzę ale jeśli chodzi o prawo to go nie zmienisz. Podałem tu przepisy, negujesz je argumentem "bo uważam inaczej" - dziecinada. Chcesz udowodnić swoją rację to nie pisz bzdetów o sklepach a napisz na forum prawnym o swojej sytuacji - tam wypowiadają się czasami radcy prawni i udowodnij swoje racje w ten lub inny sposób. Przyznam się do błędu jeśli się mylę. Na razie argumenty o rybach czy innych leszczach mogą tylko bawić.
Prawo jest prawem - nie sprawiedliwością. Podałem przepisy bo wg nich rozstrzyga się konflikty jak nie można się dogadać między sobą - czy ktoś skorzysta - nie wiem i mam to głęboko w ... Podałem by czytający temat mieli jako takie rozeznanie w temacie. Z wiedzy możesz ale nie musisz korzystać - czy ja kogoś zmuszam? Co powinieneś to powinieneś a co zrobisz to zrobisz.
Cytat: - wchodzę do sklepu, położyłem pieniądze na "kasie" bo wiedziałem że kupię to co zawsze chcę, ale jednak tego nie ma - zabieram, ładnie dziękuję i wychodzę - proste?
To czegoś nie kumam co ten przykład ma na celu? To Tobie (no osobie trzeciej ale nie ma to większego znaczenia) z tego co zrozumiałem wysłano pieniądze a Ty ich nie oddałeś - mimo że klient kod otrzymał ale bezużyteczny bo go wykorzystałeś, tak? Źle coś zrozumiałem to popraw bo w tylu tłumaczeniach mogłem się pogubić.
Opisywane przeze mnie rzeczy odnoszą się sytuacji gdy klient nie ma towaru (dostał ale Ty go zużyłeś) a kasa którą przelał nie została w związku z tym oddana.
Jeśli sytuacja jest inna to ją w jednym zdaniu jak ja przedstaw chyba że nie drążymy bo i tak masz to gdzieś.
Cytat:To tylko i wyłącznie moja dobra wola, że wiedziałem że z użytkownikiem dobiłem już raz czy dwa targu i z góry mu zapłaciłem, skoro zrezygnowałem to wziąłem to co moje - nie obchodzi mnie że zrobił coś na samowolkę żeby mnie osądzić.
Piszesz o tej trzeciej osobie czy o kim? Jak tak to nie ma to żadnego związku bo sprawa tyczy Was dwojga.
Co do rezygnacji to umowa nawet jak zostanie zerwana właściwie to i tak nie obliguje strony do zostawienia sobie czyjejś kasy. Paragraf wygrzebał kolega o zawłaszczeniu sobie poczytaj jak chcesz.
Rób sobie co chcesz ale nie tłumacz się bo Twoje tłumaczenia mają oparcie wyłącznie w odczuciach które nie mają większego znaczenia a nie przepisach prawa. Czemu? Bo Twoje odczucia są takie, jego odmienne i nie dojdziecie do porozumienia raczej. Wtedy zastosowanie mają przepisy prawne jeśli ktoś pyta a nie durne i dziecinne przepychanki - "moja racja" - "nie bo moja" itd. Uważaj sobie co chcesz - masz do tego prawo ale w kwestiach spornych emocje itp. nie są brane pod uwagę bo wygrywałby zawsze lepszy manipulator lub osoba bardziej obeznana w psychologii a nie tak powinno być. Dlatego opisuję jak to wygląda w przepisach. Chcesz to podważać to podaj paragrafy a nie zupełnie inne przykłady nie podobne do tej sytuacji. Z chęcią przyznam Ci rację i nauczę się czegoś nowego jak podważysz paragrafy. Ja serio nie lubię prawa ale niestety miałem z nim sporo styczności właśnie w podobnych sprawach. Twoja ignorancja, wyśmiewanie faktów, przepisów itd. prawa nie zmieni. Miej swoje zdanie - każdy może ale to tylko Twoje zdanie a prawo prawem albo go przestrzegasz albo lejesz na nie. Ja nie mam na celu przekonywać do jego przestrzegania.
Gość nie ma pełnowartościowego towaru który chciał kupić/wymienić? Nie ma. Kasa wg prawa powinna być więc zwrócona inaczej Ty je łamiesz, a reszta... to śmieszna już i bez większego znaczenia otoczka gównoburzy 
Pozdrawiam.