Pod koniec roku rozważałem wrzucenie części kapitału w kryptowaluty, obecnie z tego się będę wycofywał. Poniżej moja analiza tego co się dzieje i może stać w ciągu max. 12 miesięcy. Do standardowych postów wrócę kolejnym razem. Dzisiaj garść przemyśleń.
RYNEK ZBYT SZYBKO ROŚNIE W STOSUNKU DO WARTOŚCI PRODUKTU.
Zacznę od kilku wykresów, które pokazują to, co działo się w 2017 roku.
Pierwszy to wykres ceny bitcoina.
Drugi to wykres kapitalizacji kryptowalut
Trzeci to Google Trends pod hasłem bitcoin.
Wykresy są mocno zbliżone do siebie, a tym samym korelacja między nimi jest całkiem spora. Te wykresy pokazują jedno - ludzie którzy dzisiaj są na rynku kryptowalut są tam z uwagi na zbudowane emocje wokół tego tematu, a nie z uwagi na wiedzę i logiczne decyzje. Żyjemy w świecie setek ekspertów YouTuberowych, którzy nie mając żadnych studiów, żadnych lat spędzonych na giełdzie, żadnych doświadczeń jako inwestor, mówią nam jak inwestować. I ich filmy zdobywają tysiące lików, zaś ludzie sami siebie nakręcają do rynku. Żyjemy w świecie który niewiele ma wspólnego z logiką, a wiele ma wspólnego z emocją. I świat kryptowalut takim właśnie jest. Ludzie kupują
kryptowaluty z uwagi na to, że cena rosła wcześniej, a nie dlatego, aby z nich korzystać. A to dopiero początek problemu kryptowalut.
Bardzo dużo kryptowalut jest dzisiaj tworzona pod typowy scam. Ludzie je tworzą, robią doskonały marketing, kupują sami walutę na poziomie początkowym i czekają na wzrost, po czym zawijają się z kasą. Na pewno to dzisiaj się dzieje i pewnie niebawem będziemy mieli pierwsze większe afery z tym związane. Obstawiam, że to będzie miało miejsce już 2018 rok. I najważniejszy problem, czyli...
BANKI I RZĄD
Zarówno bankom jak i rządowi jest oczywiście nie na rękę ta cała sytuacja z kryptowalutami. Dlaczego? Ponieważ banki przestają mieć kontrolę nad pieniądzem. Państwa zaś mogą obawiać się tego, że nie będą w stanie ściągać skutecznie podatków +
kryptowaluty jednak wspierają nielegalne transakcje/biznesy. Co może się więc stać co przyśpieszy bańkę? Jak rząd i banki mogą ją wywołać?
Na wiele sposobów. Wyobraźmy sobie, że jakiś w miarę duży kraj, np. UK czy Niemcy jako pierwszy stworzy przepisy mówiące o tym, że przyjmowanie/wysyłanie transakcji za pomocą
kryptowaluty jest nielegalne, skutkować będzie gigantycznymi karami i że firmy nie mogą tego robić (bo to może być unikanie podatków, wspieranie terrorystów, cokolwiek). Następnie to rozwiązanie prawne będzie w obiekcie zainteresowań innych krajów. U ludzi pojawi się wtedy wizja tego, że
kryptowaluty staną się bezużyteczne (w końcu nie można ich używać) i nie wiem jak szybko ludzie będą opuszczali rynek, ale raczej nie zajmie im to wiele czasu. Banki mogą też odrzucać transakcje na giełdy kryptowalutowe, telewizja zaś może tworzyć o kryptowalutach czarny PR. OK ktoś może powiedzieć, że ludzie mogą wtedy wyjść na ulicę. Zróbmy to więc w innej kolejności. Najpierw dajmy czarny PR kryptowalutom, zbijmy cenę o 30-40%, stwórzmy afery o fikcyjnych kryptowalutach w których twórcy zawinęli się z kapitałem. Ludzie wtedy sami mogą chcieć regulacji rynku, wejdą narodowe
kryptowaluty oraz zalegalizowane zostaną wszystkie transakcje. Na rynku utrzyma się pewnie 3-5 kryptowalut, ale będą działać zupełnie inaczej niż początkowo zamierzano.
Ludzie są karmieni utopijną wizją stworzenia waluty, która będzie poza rejestrem rządowym czy bankowym. Ale niewiele osób widzi to, że to rząd będzie decydował o tym, czy daną kryptowalutą zapłacisz za kawę w Starbucksie lub kupisz książkę w Empiku. Bank zaś będzie decydował, czy wpłacisz pieniądze na giełdę
kryptowaluty czy też nie. Wystarczy, że rząd i bank zakaże płatności kryptowalutami i ludzie spanikują wyprzedając niemal wszystkie waluty. Kiedy ludzie stracą na walutach pieniądze, to szybko zgodzą się, że to była sytuacja spowodowana brakiem regulacji. Rozwiązaniem zaś będzie legalizacja transakcji oraz zbieranie ID. Rząd powie wtedy, że jest za mądrym wspieraniem nowoczesnych idei i że każdą zalegalizowaną kryptowalutę będzie można płacić w sklepach, tylko potrzebny będzie rejestr osób i transakcji. Znamy to już swoją drogą w Polsce, wystarczy spojrzeć na bukmacherów on-line i to co zmieniło się po wprowadzeniu nowelizacji do ustawy hazardowej. Mamy dzisiaj bukmacherów, którzy działają w Polsce na licencji. Inni nie istnieją, chociaż wcześniej byli bardzo znanymi firmami.
kryptowaluty podobnie skończą i wtedy niezarejestrowana kryptowaluta stanie się czekiem, który nigdy nie będzie mógł być zrealizowany. Ten spektakl według mnie zacznie się dużo szybciej niż sądzimy. A zacznie się dlatego, że banki nie mogą pozwolić sobie na kolejne 30-krotne zwiększenie pełnej kapitalizacji kryptowalut, co miało miejsce w tym roku.
Czuję jedno, dzisiaj jesteśmy w przeddzień wojny banków i rządów z kryptowalutami. I według mnie rząd i banki mają tę wojnę wygraną od samego początku. Nie minie rok i według mnie dzisiejszy rynek kryptowalut będzie wyglądał zupełnie inaczej. On dalej będzie istniał, ale stanie się oparty na rejestrowanych transakcjach, narodowych kryptowalutach i dodatku 3-5 głównych dzisiejszych walut.
To jest też gdzieś istotne. Same
kryptowaluty dla banków to całkiem dobre rozwiązanie, w końcu wspierają ideę pozbycia się pieniędzy papierowych do czego dzisiaj dążą. Dlatego banki raczej nie będą dążyć do usunięcia kryptowalut, one będą chciały je zalegalizować, tak aby wszystkie transakcje były jawne. Podobnie chce rząd. I to się zacznie dziać bardzo szybko.
INWESTOWANIE
Gdybym miał więcej czasu, to potencjalnie szukałbym możliwości znalezienia kryptowalut, które mogą dostać bardzo wysoki skok ceny spowodowany świetnym PRem/influencerami (firmami które np. przyjmują ich płatności). Natomiast byłaby to gra wyłącznie po szybki zysk i wyjście z rynku.
Znam też pośrednio jedną grupę osób z Estonii zajmującą się arbitrażem na rynku kryptowalut, wymagają wpłaty kapitału, dostajemy procent z tego co ugrają. Odsetki są bardzo dobre, znajomy właśnie w ten sposób dostaje 4-cyfrową kwotę w euro miesięcznie, przy 5-cyfrowym depozycie. Aczkolwiek dla mnie to dalej za duże ryzyko, a progi wejścia u nich są zbyt wysokie.
Podsumowując. Dzisiaj na pewno nie wchodziłbym w longtermy na kryptowalutach, zaraz zrobi się sporo bałaganu i ryzyko jest naprawdę spore. Shorty, arbitraż, koparki byłyby opcją, ale nie starczy mi na to czasu jak również sam mój kapitał nie jest aż tak duży. Dlatego pasuję, ale ciekawy jestem ile z tego co napisałem się sprawdzi.
Dobrego nowego roku wszystkim