Nad miasteczkiem rozbłysnął oręż i młot tytana.
Widząc to jadę lektyką do Centaura, mojego pana.
Mówię mu "Centaurze, Tytan atakuje!"
A on mi na to, że kogut to jego wujek.
Nie rozumiem co mówi, patrzy na mnie z góry.
Na odchodne zawołał: "Idź mi przynieś kury!"
Gdy wróciłam Centaur wyjął globus z pod łóżka.
I powiedział:" To będzie dla tytana nauczka."
Spojrzał potem na niego, na ziemię, na wodę,
"Widzisz moje dziewczę: Tytan przybył samochodem."
Co ma do tego samochód? Miasteczko oszalało.
A tytan źle zaparkował, jakby tego było mało!
"I właśnie o to chodzi", odrzekł centaur dumnie.
"Potrafię go powstrzymać, lub położyć w trumnie."
To mówiąc wyciągnął, naklejkę z pod pasa.
Patrzę, a to nalepka: karnego kutasa.
Wnet zrozumiałam o co mu chodziło.
Naklejkę na masce Tytana się przykleiło.
Gdy Tytan to zobaczył, przerwał atak na miasteczko.
I skrobał tą naklejkę, już przez całą wieczność.
Tak o to z centaurem, Tytana pokonaliśmy.
Wojnę o miasteczko razem wygraliśmy.
A morał z tej historii chyba już rozumiesz.
Jak ch#####owo parkujesz, to potem zdrapujesz!
Proszę bardzo
