(02-04-2013 12:55)razor1914 napisał(a): W skrócie: dostajesz kilkadziesiąt zdjęć i musisz je przydzielić do odpowiedniej kategori. Wszystko masz wytłumaczone w poradniku użytkownika Rogeros http://www.speedyshare.com/z8ATp/surveyporadnik.pdf lub videoporadniku użytkownika Masterjam http://egofiles.com/u6IaMb0HbEDj4faa/ Jak by siedział na tym naprawdę długo to można wyciągnąć nawet 10$ dziennie...
Może nie czuję się jeszcze tak całkiem starszą osobą (ale zarejestrowałem się na tym forum, żeby znaleźć jakiś sposób na dorobienie dodatkowych $ dla siebie oraz, żeby po sprawdzeniu danego sposobu móc polecić go swojemu 60-letniemu teściowi, który jest w miarę obyty z internetem i ma trochę wolnego czasu na dodatkowe zajęcia). Tak trafiłem dziś rano na ten wątek, przyznam, że 10 USD dziennie trochę mnie zaintrygowało. Może to nie kokosy, ale i zadania wydawały się łatwe. Przeczytałem 3 razy poradnik Rogeros'a, po czym zarejestrowałem się na dwóch serwisach podanych w tym poradniku i zacząłem segregować te fotki (dla ułatwienia brałem zadania za 2 punkty). Nie znałem jednak przelicznika, nie wiem dlaczego wydawało mi się, że 2 punkty to 0,2 USD. "Popracowałem" ponad godzinkę rano i około godziny wieczorem. Pomyślałem - czas sprawdzić ile zarobiłem za poświęcone ponad 2 godziny swojego czasu. Okazało się, że zarówno na jednym jak i drugim serwisie mam saldo po 18 punktów (czyli jeśli dobrze w międzyczasie rozkiminiłem przelicznik, to zarobiłem za ponad 2 godziny segregowania fotek łącznie 36 centów - nawet nie bawiłem się w próby wypłacania tej fortuny). Niezła żenada, w życiu bym tego nie polecił nikomu (a tym bardziej osobie starszej). Nie liczyłem oczywiście na jakieś mega pieniądze za poświęcone ponad 2 godziny (ale po cichu myślałem, że coś około 1-1,5 USD łącznie wskoczy). Cóż przynajmniej wiem, że tego typu serwisy nie są dla mnie drogą do zarabiania (szczerze podziwiam osoby, które siedzą na nich po np 6-8 godzin dziennie i segregują te fotki). Będę śledził nadal forum i szukał lepszych sposobów niż ten powyższy. Pierwsze koty za płoty jak to mówią i bez frycowego się nie obyło...