Nie wiem, nie znam się, nie należę do anonimowych, ale...
Czy to nie jest tak, że autor filmu wysłał tą wiadomość nieomal sam do siebie (zalogował się do dwóch kont na jednym komputerze) i za pomocą ściśle tajnego oprogramowania edytował to, co się wyświetla na ekranie tegoż komputera - czyli, teoretyzując, dokonał ataku na samego siebie? Nie na facebook'a i nawet nie na komputer sąsiada (chociaż to byłoby możliwe dokładając do tego jakiegoś zgrabnego trojana).
Bo gdyby jednak autor miał dostęp do historii konwersacji zapisanej na serwerach Cukierberga to byłoby coś...