Sprawdź:
Cześć. Jestem nowy na tym forum. Już końcówka 3 gimnazjum, a ja dalej nie wiem do jakiej szkoły iść, w jakim kierunku się kształcić. Na wstępie podkreślam, że nie mam żadnych zainteresowań i u mnie w mieście jest tylko ogólniak LO i Zawodówka. I teraz tak. Myślałem nad wojskiem (znajomości). Tata mówi, że gdybym poszedł do wojska to wystarczy mi samo liceum (sam tam pracuje od początku). I teraz nie wiem czy posłuchać się jego i pójść do wojska czy jednak wybrać inny kierunek. Nie ukrywam, że nie satysfakcjonują mnie zarobki rzędu 1800zł na rękę. Tak możenie przyznać jestem wybredny. Nie chcę klepać biedy i liczyć się tylko z tym, że do końca miesiąca zostało mi 100zł i 100 różnych pomysłów jak za to wyżyć. Mam jeszcze 3 lata do 18-stki i chciałbym przez te 3 lata się jakoś "przygotować" do pracy i wgl. żebym po prostu na starcie nie zje**ł sobie życia. Wiem, że to jest bardzo trudne do osiągnięcia, ale na prawdę chcę te 3 ostatnie lata wykorzystać na max, nauczyć się czegoś itp. Myślałem nad tym, aby połączyć wojsko i dodatkowo dorabiać sobie jako amator programowania (nie jestem jeszcze gotowy w jakim języku, musiałbym dokładnie wszystko przeanalizować). Myślę, że w ciągu 3 lat nauczę się czegoś co pozwoliłoby mi samodzielnie stworzyć prosty program, ale zaraz ktoś powie, że ludzie się uczą całe życie i nie potrafią wszystkiego. Dobrze rozumiem to ja też nie wymagam cudów, ale zawsze chyba fajniej jest jak wpadnie kilka stów na konto. Co o tym myślicie? Czy wojsko + dodatkowo zlecenie stworzenia jakiegoś programu czy inny kierunek? Co byście powiedzieli o emigracji do innego kraju? Mój jeden wujek pracował w Norwegii jako budowlaniec i utrzymywał 4dzieci + żonę, niestety ze względu na to, że często go nie było i po prostu życie w Norwegii nie jest aż takie tanie to przeniósł się do Polski. Jest ciężej, ale dalej robi to samo i jakoś daje rade. Drugi wujek pracuje w Danii również na budowie jednak jest właścicielem takiej mini firmy w której jest on i jego brat i razem co jakiś czas wyjeżdżają do Danii robiąc na zlecenie. W skrócie można powiedzieć, że 6miesięcy pracuje w Danii i 6miesięcy przebywa w Polsce. Ogólnie nie narzeka ma jedno dziecko i żonę na utrzymaniu. Posiada dwa samochody, kupił mieszkanie "ruinę" ledwo stały ściany i sam od podstaw to wyremontował w 2lata z czego rok przebywał w Danii. Mówiąc w skrócie to nie narzekają/ nie narzekali na pracę w obcym kraju. Mam jeszcze trzeciego dalekiego wujka z którym nie utrzymujemy kontaktu, ale z tego co wiem to pracuje jako kucharz w Szwajcarii i też mu się powodzi z żoną, nie chcą słyszeć o powrocie do PL. A jakie jest wasze zdanie na temat emigracji? Mój język angielskiego oceniam na dobry, z języka mam 4 do tego próbne testy piszę na 80-90%(podstawę) i około 50% (rozszerzenie). Niestety jedną wadą mojego języka jest to, że leżę całkowicie z czasami. Nie ogarniam ich w ogóle, tyle co mi wszyscy tłumaczyli, nauczyciele, ciotka.