OK, pospamowaliście sobie, pogadaliście. To czas przejść do rzeczy, bo czuję się trochę odpowiedzialny za przepływ informacji, które Wam się należą. A przynajmniej wszystkim tym, którzy stracili pieniądze.
Tomazziego i innych, którzy ostrzegali przed oszustem mogę jedynie serdecznie pozdrowić i podziękować za troskę o innych użytkowników. Wy jesteście na forum od dawna, dużo przeżyliście, wielu oszustów widzieliście. Ja i kilka innych osób niekoniecznie. I tak jak mi, pewnie innym nie chciało wertować się forum od deski do deski.
Imię i nazwisko oszusta już znacie, a jest to Konrad Cylka. Nazywam go publicznie oszustem, bo nawet jeśli nie poniosłem strat finansowych przez tę osobę - zostałem wykorzystany w inny sposób - jako marionetka do całej tej gry.
W tym momencie prosiłbym bez wycieczek osobistych w moim kierunku, jaki to ja jestem naiwny, głupi etc. Dałem się wkręcić, ale cały czas miałem głowę - której niestety inni już nie mieli.
Jak wyglądał temat "Rhaegar typuje" każdy widział i widzi. Nie było raczej osoby, która nie doceniała podawanych typów tego użytkownika. Widać było wiedzę i doświadczenie, a tym Cylka zdobywał sobie wiarygodność. Stopniowo, stopniowo, aż przyszedł moment krytyczny gdzie postanowił zgarnąć całą pulę. Według moich szacunków kwota, na jaką oszukał Cylka mogła przekroczyć lekko
50,000 tysięcy złotych.
W połowie września zgłosiłem się do Cylki (wtedy jeszcze Dawida Marciniaka) przekonany jego screenami kuponów, żeby pomnożył moje pieniądze ulokowane w Expekcie, na zakładzie bez ryzyka. Typ okazał się trafny - wrzucałem nawet screen na którejś ze stron w temacie "Rhaegar typuje". Zaczęło się "inwestowanie". Inwestowanie w piramidę finansową, jak się okazało. Nigdy jednak nie przelałem Cylce więcej, niż dla mnie "zarobił". Dlatego finansowo nie jestem stratny, ale w bani mam niezły sajgon, jak zresztą każdy tutaj.
Cały czas pisałem z "Dawidem" na Gadu-Gadu. Piszę imię w cudzysłowie, bo żadne z podawanych Wam danych nie jest prawdziwe. Widocznie zdobyłem trochę zaufania Cylki, skoro dzień po dniu podawał mi coraz więcej informacji, kim jest naprawdę.
Wszystkie dane, jakie Wam podawał są nieprawdziwe. Osoba ta "chwaliła się" posiadaniem ponad 30 skanów dowodów osobistych. Konta u bukmachera były kupowane przez Cylkę, tak samo konta bankowe, Skrill itd.
Tego i owego się dowiedziałem, bo byłem dociekliwy, jak ktokolwiek może pomnażać pieniądze z takim procentem, w tak krótkim czasie. Wszystko wyglądało naprawdę wiarygodnie - na tyle wiarygodnie, że postanowiłem nawet "bronić" Cylkę w jego temacie, kiedy opóźniał wypłaty. Gadki o wynegocjowanych 7% na koncie oszczędnościowym - gdzie InvestBank do stu tysięcy złotych daje jedynie 3,15% - w mojej gestii było już wyobrażać sobie, ile to Cylka nie ma pieniędzy na koncie. A, że człowiek młody, głupi, naiwny to myślał swoje.
Nie pasowały mi konta zakładane na fałszywe dane - bukmacherka jednak śliski temat, przy takich kuponach i wygranych pewnie limity co chwila... Przełykałem to myśląc "profesjonalista", pewnie inaczej nie rady. No, jak widać - profesjonalny oszust, który nie chce dać się złapać.
Nie wiem, czy komukolwiek Cylka pokazywał swoje konto u bukmachera. Mojej osobie pokazał, na swoje dane (Konrad Cylka, z właściwym adresem zamieszkania w Stargardzie Szczecińskim), w celu ukazania mi zlimitowanego konta. Dał mi dane dostępu, byłem sprytny to zobaczyłem też sobie historię kuponów. Z 16 tysięcy stawki wygrał jedynie 19,5 tysiąca. Pokazywał tylko te kupony, które mu pasowały - to co przegrywał zostawiał dla siebie. Na koncie było grane od lipca bieżącego roku do teraz.
Co z mojej strony? Jestem w stanie wraz ze znajomym biegłym w prawie przygotować gotowe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z Art. 286 Kodeksu Karnego (po prostu pozmieniacie dane na swoje), które wysyła się do prokuratury. Sprawy o przestępstwo policja i tak prowadzi pod nadzorem prokuratorskim, także wszystkim zajmie się prokuratura miejscowa dla miejsca zamieszkania podejrzanego.
No i co? Enjoy, łapiemy go.
Dodając:
logowania przeprowadzał najczęściej z telefonu komórkowego. Jeśli podawał swój numer telefonu - był jakiś czas aktywny - potem używał innego. To chyba tyle.
Aha, jeszcze jedno. Każda wiadomość wymieniona z Rhaegarem jest dowodem w sprawie. Jeśli ktoś był sprytny, pisał coś w stylu "Daję ci 20 zł, za tydzień oddajesz mi 50 zł" - jeśli odpisywał "Tak." to zawieraliście umowę słowną, co jest bardzo przydatne w takich sprawach.
