Sprawdź:
- To jeden z najczarniejszych dni w historii Nowej Zelandii - powiedziała premier Jacinda Ardern na wieść o ataku, do którego doszło w mieście Christchurch. Sprawca lub sprawcy otworzyli ogień do wiernych w dwóch meczetach. Szacuje się, że zginęło 49 osób, około 50 zostało rannych.
Do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie w dwóch meczetach w mieście Christchurch: pierwszy atak miał miejsce ok. 14:45 (godz. 2:45 w nocy w Polsce) w meczecie Masdżid Al-Nur, a drugi przed godziną 16 (godz. 4 nad ranem w Polsce) w świątyni Masdżid Linwood.
Jak podają świadkowie strzelaniny, do meczetu wszedł mężczyzna ubrany "w stylu wojskowym", który miał broń automatyczną. Strzelał do przypadkowych osób. Gdy skończyła mu się amunicja, wyszedł z budynku, wrócił do auta i wymienił broń. Wrócił, by strzelać do wszystkich, którzy "przejawiali znaki życia".
Media podają, że jednym z sprawców jest 28-letni Brenton Tarrant. Mężczyzna przed atakiem spisał 37-stronicowy manifest, w którym tłumaczy swoje motywy. Co więcej, transmitował na żywo zamach na swoim profilu na Facebooku. Potwierdza to rzecznik portalu społecznościowego z Nowej Zelandii, który oświadczył, że nagranie zostało już usunięte.
Nowozelandzka policja nie wyklucza, że ataki zostały przeprowadzone przez kilka osób. Na razie zatrzymano trzech mężczyzn i jedną kobietę. To jednak nie wszystko. Służby podają że zabezpieczono wiele urządzeń z ładunkami wybuchowymi, które zostały zainstalowane do pojazdów.
źródło:
klik!
Tym razem to muzułmanie znaleźli się na celowniku, zamachowiec napisał w manifeście, że to odpowiedź na ich "najazd". Czyżby jakiś zwolennik Breivika? Jak myślicie? Wszakże sam Anders mówił, że takich jak on są tysiące na całym świecie.