Mnie się wydaje, że to nie chodzi o trening, a raczej o "przyzwyczajenie oczu".
Gdy sam gram zauważam, że po prostu mózg w miarę częstego powtarzania danego ruchu na treningu po prostu go zapamiętuje tak, że nie trzeba już myśleć nad nim tylko widzisz, że przeciwnik robi określony ruch, to automatycznie już trzeba mieć zarysowany obraz, jak ja zareaguję.
W obecnym pingpongu dominuje nastawienie na bezmyślne zawalanie piłki, gdy ja akurat lubię skracać albo zwalniać grę i bawić się rotacją. Gdyby chodziło tylko o szybkość, to pograłbym w badmintona, bo tam lotka osiąga zawrotne prędkości.
Poza tym obaj stoją daleko od stołu, więc jest dosyć dużo czasu na wykonanie ruchu, zanim piłeczka do nas dotrze.
Jak ktoś źle odbierze serwis i wystawi przeciwnikowi piłkę, to nawet najszybszy refleks sobie nie poradzi z prędkością piłki, bo jesteśmy zbyt blisko stołu.
Także kwestia wyuczenia i nie wiadomo jak nagle będziemy grać szybciej i lepiej reagować i przewidywać.
