Witam w 2018 roku

Ten nudny i nieatrakcyjny dziennik uważam za zakończony – jak dla mnie z sukcesem. Cele dziennika (czyli codziennie zrobienie chociaż drobnej rzeczy przy stronach) uważam za zrealizowane. Poza dwoma dniami (Wigilia i Pierwszy Dzień Świąt) codziennie coś zrobiłem, choćby miało to być dodanie dosłownie dwóch linków. Te dwa dni sobie wybaczam, bo są to dni wyjątkowe kiedy w ogóle nie uruchamiałem komputera.
Skoro udało się wypracować jakąś samodyscyplinę, to za około dwa tygodnie (początkiem lutego?) będę chciał założyć nowy dziennik z zupełnie innymi celami, bardziej konkretny i sporo ciekawszy. Te dwa tygodnie potrzebuję na ogarnięcie się z kilkoma rzeczami (muszę zrobić porządek w hostingach, domenach, zaktualizować WordPressy, skórki, pluginy itd. itp.). Ogólnie kilka rzeczy testowałem ostatnio, sporo zmieniałem, czasami trochę na szybko i chaotycznie i wkradł mi się bałagan na strony. Przyznam, że przestałem ogarniać chociażby terminy – kiedy kończą mi się opłaty za domeny czy hostingi itd. Muszę też sobie zrobić bardzo konkretny plan działania, bo roboty na 2018 rok będzie dużo i nie chcę znów bałaganu.
Podsumowując ten dziennik, nasunęło mi się kilka wniosków
Bardzo wczesne wstawanie
Powiem szczerze, że to najważniejsza nauka jaką wyniosłem. Wstawanie o 4:00 rano dla mnie to ogromna walka z samym sobą, ale daje najlepsze efekty.
Do tej pory byłem raczej typem sowy, czyli siedziałem przed komputerem do 1:00 – 2:00 w nocy. Teraz staram się położyć o 22:00 (rzadko udaje się zasnąć, ale już leżę w łóżku) i wstać o 4:00. Jeszcze nie zawsze mi się udaje (bywa, że dwa/trzy dni z rzędu nie udaje się), ale na pewno będę ten nawyk wprowadzał. W dni kiedy wszystko idzie zgodnie z planem wstaję o 4:00, a o 4:15 już siedzę przed komputerem z herbatą i lekkim śniadaniem. O 7:00 – 8:00 kiedy wszyscy dopiero wstają, ja tak naprawdę mam całą robotę już za sobą, wszystkie najważniejsze sprawy na dany dzień załatwione. Daje to komfort psychiczny i luz na resztę dnia. Tak wcześnie rano nikt mi nie przeszkadza, nic mnie nie rozprasza. O tej porze nikt nie wrzuca nic na FB, ogólnie nawet w internecie niewiele się dzieje o tej porze, dlatego można się bardzo dobrze skupić.
Tak jak pisałem, jeszcze nie zawsze udaje mi się to zrealizować, czasami wstaję o 5:00, a są i dni kiedy o 6:00, ale cały czas będę nad tym pracował. Najważniejsze dla mnie , żeby rano wstać efektywnie to:
- starannie zaplanować co chcę rano zrobić (wstawanie bez konkretnego celu nie udaje się),
- przygotować sobie wszystko, łącznie z ubraniami i śniadaniem na rano,
- co najmniej godzinę przed położeniem się nie korzystać z komputera, telefonu itd. Zamiast tego często czytam książki, ale raczej jakieś kryminały które lubię. Kiedy czytałem książki o tematyce biznesowej przed spanie, to później przed spaniem za dużo myśli i nowych pomysłów chodziło mi po głowie.
W najbliższym czasie planuję zakup tzw. budzika świetlnego – czyli budzik, który około 30minut przed pobudką zaczyna rozświetlać pokój i symuluje wschód słońca. Na pewno łatwiej też będzie bo dni będą coraz dłuższe.
Dieta
Ograniczenie cukrów (w tym też coca-cola, energy drinki itd.) też nie przyszło łatwo, ale na dłuższą metę czuje się lepiej, mam więcej energii. Energy drinki działały na mnie przez krótko, a pobudzenie było nieefektywne - wcale nie było łatwo skupić się na pracy, myśli były trochę rozbiegane. Ogólnie nie trzymam jakieś specjalnej diety, po prostu uważam co jem – głównie wyeliminowałem słodycze, słodkie napoje i fast foody i tyle. Od jakiegoś czasu piję yerba mate i jest super

Tabletka multiwitaminy w trakcie dnia i ZMA przed snem i regeneracja jest u mnie zauważalnie lepsza.
Sport
Siłownia, basen, jazda na rowerze, czasem nawet tylko spacer – ogólnie kiedy się ruszam jestem zdecydowanie mniej zamulony. Nie wgłębiając się w kwestie hormonalne (wydzielanie endorfin itd.) to po prostu czuję się lepiej dzięki sportowi. Poza tym w dni kiedy zrobię dobry trening, łatwiej wieczorem zasnąć. Staram się nie trenować wieczorami.
Małe nagrody
Też super mi się sprawdza. Drogę do celu dzielę na mniejsze kroki i co krok robię sobie mała nagrodę. Przykład: po 15 artykułach opublikowanych na stronach wykupuję sobie karnet na trzy godziny na saunę (uwielbiam saunę

). Małą nagrodę ustalam sobie wcześniej, żeby wiedzieć co mnie czeka – łatwiej się zmotywować.
Podsumowując: dziennik pozwolił na wypracowanie nawyków i nauczenie się efektywnej pracy (jeszcze sporo w tej kwestii przede mną, ale jak dla takiego totalnego lenia jak ja to i tak zrobiłem spory postęp). W trakcie pracy nad dziennikiem zbudowałem kilka stron, które będą solidnym zapleczem pod projekt który planuję zrealizować w 2018 roku. Udało się zarobić kilkadziesiąt złotych, ale w tym dzienniku nie miało to kompletnie znaczenia.
Tyle, mam nadzieję, że te wypociny komuś się przydadzą
