kiedyś jak nałogowo grałem w pokera wygrałem miejsce do turnieju z pulą 300k $,
do turnieju było kilka(naście) dni, i był to najdłuższy okres w moim życiu, wszystko miałem zaplanowane, co sobie kupię, co zrobię z wygraną (plan był taki żeby połowę wygranej przeznaczyć na alk i panienki, a drugą połowę na jakieś głupoty), a stanęło na tym że odpadłem jako jeden z pierwszych

ehh, gdybym nażarł się wcześniej kilo waleriany "przed" może by było inaczej

ale co przeżyłem, to moje!
powodzenia w każdym razie życzę i zimnej głowy przy stole