Czytam ten temat i aż chyba muszę zabrać głos. Po pierwsze - autor tematu zachowuje się jak "napalony" nastolatek, który właśnie odkrył sposób na (
tu wstaw cokolwiek ekscytującego). Nie przedstawiając żadnych twardych argumentów i ogólnie mgliście opisując zagadnienie liczy na niezaznane dotąd uznanie oraz nie przyjmuje żadnej krytyki, reagując agresją na jakiekolwiek jej oznaki. A krytyka się pojawi chociażby ze względu na te idylliczne założenia bez poparcia twardymi dowodami.
Po drugie -
drogi autorze - piszesz, że:
"Istnieją możliwości wziecia pożyczki bez podawania informacji o dochodach, wskazywania zdolności kredytowej ogólnie brak zbednych formalnosci i to UWAGA bez konieczności splaty ! Zdolność kredytowa można uzyskać juz krótko po otwarciu naszego magic konta."
Wspominasz również o kwocie 10 000 zł. Pracuję na etacie (umowa na czas nieokr.), co miesiąc mam regularny wpływ na konto w kwocie minimum 2 500 zł (często więcej) i dopiero po spełnieniu tych warunków mam dostęp do - jak to opisujesz - "niespłacalnych" funduszy. Owszem, nie muszę podawać informacji o dochodach. Owszem, nie muszę (JA) wykazywać swojej zdolności kredytowej. Owszem, brak jest również formalności, wszystko jestem w stanie załatwić sprzed komputera. I na koniec owszem, przy pewnych założeniach nie muszę pożegnać się z tymi funduszami (mam je
prawie cały czas w obrocie). Tylko na Boga - nawet przy moich, jak na polskie realia, dobrych dochodach - nie dostanę kwoty 10tys zł, a otrzymanie takich pieniędzy od jakiejkolwiek instytucji (nie od babci, stryjka czy sąsiada) bez zdolności kredytowej czy złej historii w BIK - na tzw. piękne oczy - zakrawa o totalny absurd. I stąd wzięły się cztery podstrony krytyki drogi autorze.
Kończąc mój wywód chciałbym podnieść jeszcze jeden "argument":
żeby móc cokolwiek sensownego osiągnąć, potrzeba wiele takich "dziesięciotysięcznych" jednostek mieć na start.
I tu jest problem, gdyż jak już wcześniej wspomniałem, bez dużej zdolności kredytowej nie otrzymasz takich funduszy.
Przeszukałem cały internet w poszukiwaniu najlepszego konta oszczędnościowego. Najwyższe oprocentowanie jakie wpadło mi w ręce to 3%
w skali roku. Zakładając, że trafisz na promocję w którymś banku i będziesz miał dostęp do trzymiesięcznej lokaty na 4% i nie będzie to oprocentowanie
w skali roku - co obecnie się nie zdarza. W roku będziesz w stanie czterokrotnie obrócić tymi pieniędzmi. Poniżej reprezentatywny przykład.
Pierwszy obrót: 10 000 => 10 400
Drugi obrót: 10 400 => 10 816
Trzeci obrót: 10 816 => 11 249
Czwarty obrót: 11 249 => 11 699 (pierwszy rok)
(...)
Osiemnasty obrót: 19 478 => 20 257
Po czterech latach i sześciu miesiącach jesteś na czysto 10 257 zł. Wygrałeś życie.
Tak, wiem, musisz na to poświęcić co najwyżej
godzinę w ciągu roku. Weź tylko pod uwagę, że są to tak bardzo utopijne wyliczenia, że aż nierealne. Oprocentowanie wszystkich kont i lokat podawane jest obecnie w skali roku, co przy 4% w trzy miesiące daje zawrotny
1%. Nie uwzględniłem także
podatku Belki, wynosi on
19%. Nie mówię już o tym, że uzyskiwanie dostępu do wspomnianej wyżej gotówki przez 4 lata może być trudne, tak samo jak posiadanie dostępu do wysoko oprocentowanych instrumentów finansowych. Spróbuj policzyć, kiedy ta "machina" przekształci się w "perpetuum mobile" biorąc pod uwagę powyższe.
No chyba, że masz jakąś tajemną wiedzę - zapraszam do rzeczowej dyskusji.