Plany się trochę pokrzyżowały.
Dietetyka nie będzie - a no dlatego, że rodzice mają więcej do gadania aniżeli ja

Tak więc, muszę sam sobie przyjąć jakąś dietę, najważniejszy punkt to nie wpier*alać kanapki co przerwę

.
Jakieś pomysły na dietę? Co jeść rano, po szkole, wieczorem?
Jak to mówią "śniadanie jedz jak król, obiad jak książę, kolację jak żebrak" - do tego trzeba się przyzwyczaić.
Cały czas jadałem płatki z zimnym mlekiem - słodkie płatki CHOCAPIC przyznam, przyjmie się, czy zmienić na coś innego?
ZERO SŁODYCZY, więcej owoców i warzyw, bo nigdy nie dojdę do celu.
Mój plan na tydzień wygląda następująco :
pon siłka
wtorek siłka
środa basen
czwartek basen
piątek siłka
sobota siatkówka
niedziela basen
Oczywiście każdy dzień będzie wieczorem podsumowany, co było jedzone, w jakiej ilości, o której godzinie itp.
Zero białego pieczywa, a co najważniejsze - bułek, to tak tuczy, że ja pierdziele... Czarny chleb only!
Czekam na sugestie i podpowiedzi bardziej 'doświadczonych'. Jutro dostanę karnet na basen, więc od środy zaczynam, tak samo jak i z siłką idę sobie wykupić miesięczny (ktoś wie ile takie karnety mogą kosztować?).
Pozdrawiam!
PS. Mój 700-ny post
