To może i ja się pochwalę. W 2004 roku zaintrygował mnie pewien angielski klub i od czasu do czasu, jak była możliwość, zacząłem oglądać ich występy. Potem dowiedziałem się o ich niesamowitej historii, wliczając w to tragedię w Monachium oraz niesamowity comeback, który w dwie minuty dał chłopakom zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów. Mowa oczywiście o Manchesterze United