Sprawdź:
Państwo Dzikowscy zdobyli w ciągu ostatnich kilku dni ogromną popularność w sieci publikując widok z kamer zamieszczonych w calym swoim mieszkaniu. Podglądać ich mogą internauci za pośrednictwem strony
http://logopol.pl
Wykręcone totalitarną ideologią państwa opiekuńczego umysły oczywiście długo nie wytrzymały i zgłosiły rodzinę do rzecznika praw dziecka oskarżając o "łamianie prywatności dzieci które się na to nie godzą".
Tu nasuwa się pytanie pierwsze: do kogo należą dzieci? Bo jeśli do rodziców to nikt nie powinien mieć prawa nawet zająknąć się na temat prywatności tych dzieci. To sprawa tylko i wyłącznie tej rodziny.
Tymczasem większość opinii w telewizji i portalach internetowych brzmi a raczej grzmi "oooo trzeba ich ukarać natychmiast!".
Dziwią mnie te opinie, już nawet nie ze względu na pogwałcenie logiki i postawę totalitarną przyjętą przez nich za zupełnie naturalną, która wyraża wyższość państwa nad rodziną.
Dziwi mnie to, że nikt z tych protestujących i zgłaszających nie protestuje wobec zamieszczonych niemal wszędzie kamer monitoringu miejskiego. Dziwi mnie brak protestów wobec zamieszczonych w popularnie uczęszczanych miejscach kamer np. w rynku miasta X, czy w innym "typowym" miejscu miasta Y, do których każdy ma przecież dostęp 24/dobę kazdy internauta.
Dziwi mnie brak protestów wobec legalności lornetek, bo przecież za ich pomocą można podglądać niemal każdego sąsiada, zdelegalizujmy lornetki!
Dziwi mnie brak protestów wobec programów typu big brother, bo przecież zasada jest niemal identyczna. Czyżby telewizja posiadała koncesje na łamanie tzw, "praw człowieka"?
Kończąc, dzieci - bo przecież wokół nich jest największy szum - monitorowane również są tam gdzie spędzają większość swojego życia, w szkołach. Nikomu to również nie przeszkadza.
Wniosek jest taki, że z całej sprawy unosi się pewna nieprzyjemna woń, smród totalitaryzmu mówiącego "jak państwo coś postanowi to jest ok, jeśli to samo zrobi rodzic
"wolny" obywatel - nie można!"